Mało jest tak wielkich nieporozumień jak nieporozumienia wokół obecnych relacji ekonomicznych i politycznych Unii Europejskiej i Rosji. Są pobudzane przez konflikt interesów, co dodatkowo zaciemnia obraz sytuacji.
Dwie dysproporcje
Stanowisko Unii Europejskiej wobec Rosji jest w miarę jednolite i czytelne, choć raczej deklaratywne. W istocie rzeczy UE jest motywowana „wewnętrznie” przez poszukiwanie kompromisów między interesami ekonomicznymi poszczególnych krajów członkowskich. Ta słabość jest widoczna i brana przez Rosjan pod uwagę. Toteż przestrzeń relacji bilateralnych jest ciągle duża i na niej rozgrywane są główne akcje. Stanowisko Rosji jest natomiast bardzo słabo rozpoznane, co bywa okazją do tendencyjnych ocen stosunku Rosji do UE oraz do poszczególnych krajów. Ale trzeba także zauważyć, że niejednoznaczność stosunku Rosji do UE jest w pewnym stopniu konsekwencją wewnątrz rosyjskich (nie do końca rozstrzygniętych) sporów, które toczą się wokół kwestii europejskiej i radykalnych przewartościowań w międzynarodowej polityce gospodarczej Rosji, wynikających z przetasowań gospodarczych i politycznych w skali globalnej. Do tego dochodzi przypływ energii, jaki daje wysokie tempo wzrostu w pierwszych miesiącach 2010 roku. To jest pierwsza dysproporcja, o której warto pamiętać.
O ile stanowisko Unii Europejskiej jest dwojako zawężone, jako odbijające krótkoterminowe interesy ekonomiczne, a przy tym „wysterylizowane” z szerszego kontekstu kulturowego, o tyle stanowisko Rosji dzisiaj nacechowane jest ujmowaniem problemów społecznych i gospodarczych przez pryzmat odmienności cywilizacji i potrzeby powrotu do tradycyjnych wartości. To jest właśnie druga dysproporcja, wymagająca szerszego wyjaśnienia. Na dłuższą metę ta różnica (słabo w Europie dostrzegana) okaże się zapewne decydująca dla ukształtowania wzajemnych relacji. Ciekawe, że presja ideowa i polityczna ze strony Unii jest wobec Rosji stosunkowo słaba, zwłaszcza w porównaniu z naciskiem wywieranym na kraje członkowskie, nawet w tak „węzłowych” sprawach, jak liberalizacja handlu czy prawa człowieka. O ile w Europie dominuje przeświadczenie, że korzyści z wzajemnych interesów ekonomicznych zawsze przeważą nad pryncypiami, to w Rosji nie zawsze jest to zgodne z ogólnym nastawieniem. W rosyjskiej publicystyce ekonomicznej przyszłość kraju stawiana jest częściej ponad dobrobytem.
Do tego dochodzą oczywiście liczne problemy historyczne i współczesne, ale nie powinny one zaciemniać istoty rzeczy.
Piąte pokolenie
Według znanego ekonomisty rosyjskiego Jurija Jakowca pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku silne piętno na sytuacji społeczno-gospodarczej zaznaczyło czwarte pokolenie Rosjan (dwudziestego wieku). „To czasy głębokich przekształceń społeczeństwa, do których nowe pokolenie okazało się nieprzygotowane i rozdzieliło się na kilka grup o różnych dążeniach socjalnych”. Jakowiec wymienia tutaj niezbyt liczną grupę ludzi goniącą za bogactwem („upojonych swobodą rynkowego żywiołu”), nie liczącą się z prawnymi i moralnymi przeszkodami i stającą na granicy lub przekraczając granicę zubożenia większości społeczeństwa. Poza tymi ludźmi (określanymi ironicznie „nowi Rosjanie” ) odnotowuje liczną warstwę ludzi pochłoniętych troskami egzystencjalnymi (o przeżycie), warstwę ludzi ceniących stabilność niedawnej przeszłości i wreszcie grupę „na razie nieliczną, lecz stopniowo nabierającą siły nowego pokolenia zorientowaną na wartości XXI wieku”. Ostatniej grupie przypisuje ambiwalentny stosunek zarówno do socjalizmu jak i kapitalizmu. Ta „nieliczna, lecz stopniowo nabierająca siły” grupa znajduje się już w kręgach władzy państwowej.
W istocie rzeczy od ustąpienia Jelcyna toczy się w Rosji zacięta walka między uformowanymi za jego rządów ośrodkami władzy „Nowych Rosjan”, a władzą prezydencką, bezpośrednio odwołującą się do nowego pokolenia. Wystarczy trafić na slajdy „Jedynej Rosji”, aby wychwycić przewagę dwudziestokilkuletnich polityków nowego pokolenia. Ten szczególny aspekt przemian społecznych we współczesnej Rosji zauważają także liczni analitycy zachodni, upatrujący przyczyn sukcesów politycznych i popularności rządów Putina w dość udanym narzuceniu kontroli powstałej w ostatnich kilkunastu latach oligarchii.
W ostatnich kilku latach główny ciężar walki o zachowanie wpływów oligarchii finansowej i medialnej (z rządami Putina i Miedwiedjewa) stopniowo, lecz zdecydowanie, przesuwał się na ośrodki zagraniczne, do Stanów Zjednoczonych i zależnych od nich krajów, a także do ich licznych ekspozytur prasowych. Przyczyny tego „przegrupowania sił” wymagałyby dokładniejszego omówienia. Jednak nie budzi żadnych wątpliwości fakt, że wcześniej splecione interesy wielkich korporacji amerykańskich i „nowych Rosjan” zostały poważnie nadszarpnięte, najpierw przez chaos towarzyszący kryzysowi finansowemu z 1997 roku, a następnie przez zaostrzenie regulacji prawnych i kontroli przedsięwzięć biznesowych.
Jaka drogę wybiera Rosja?
Dopiero na tym tle można ustalić zasadnicze różnice dotyczące idei i koncepcji rozwoju gospodarczego w Rosji i szerzej – strategii na przyszłość. Z pewnością takie kategorie jak „liberalizm ekonomiczny”, „demokracja”, „prywatyzacja” nie pozwalają na ukazanie tych różnic. Są to kategorie stosowane okazjonalnie przez obydwie strony walki politycznej.
Zasadnicza różnica polega raczej na diametralnie odmiennym stosunku do Europy Zachodniej (często z rozszerzeniem na Stany Zjednoczone). Najkrócej mówiąc chodzi o to, czy iść śladem Europy Zachodniej, czy własną drogą.
Ale to nie jest bynajmniej problem akademicki. Obejmuje on z jednej strony znaczny ładunek krytycyzmu do przemian zachodzących w Europie i pragnienie odzyskania nadszarpniętej godności narodowej, a z drugiej strony przekonanie, że szanse modernizacji i rozwoju społeczno-ekonomicznego Rosji znajdują się w obrębie ścisłej współpracy z Zachodem.
Światowy kryzys ekonomiczny znacznie podważył autorytet polityczny i ekonomiczny Zachodu, nie wspominając o upadku autorytetu moralnego. To oczywiście jest wszędzie widziane, również w Stanach Zjednoczonych i krajach Europy Zachodniej. Jednak reakcje Europy i Rosji są diametralnie różne. Z jednej strony są to reakcje obronne, z drugiej – ofensywne (nie bez pewnej satysfakcji).
Paradoksalnie kryzys ekonomiczny w Rosji ożywił spory wokół strategii rozwoju gospodarczego i obecnej polityki ekonomicznej, a zarazem nieco wyklarował różnice między głównymi nurtami ekonomii. Rzecz charakterystyczna: obydwa nurty nie bagatelizują kryzysu, traktują go jako zjawisko systemowe, ale wiążą z nim przeciwstawne dla siebie szanse (nie potrzeba tego szerzej wyjaśniać: upadku lub umocnienia obecnej władzy).
Zdaniem ekonomistów z nurtu liberalno-ekonomicznego kryzys ten pojawiłby się w Rosji „mimo wszystko”, nawet gdyby nie zaistniał na świecie. Zdaniem oficjalnych czynników rządowych i jego zaplecza ekonomicznego, głównym źródłem kryzysu są Stany Zjednoczone, zarażające inne gospodarki. Rozbieżności te byłyby zapewne jałowe, gdyby nie przeciwstawne konkluzje polityczne.
Stanowisko liberalne
„Rosyjski kryzys systemowy zdarzyłby się w każdym razie, po prostu zamieszanie w świecie finansowym działało jako jego katalizator” – pisze w grudniu ubiegłego roku wpływowa ekonomistka, prof. Natalia Smorodinskaja. I jak inni z nurtu liberalno-ekonomicznego zarzuca opieszałość w przeprowadzaniu reform rynkowych. Ale główny zarzut jest znany od dawna: Wzrost gospodarczy znajduje się pod wpływem narkotyku ropy naftowej, której produkcja i eksport deformują strukturę przemysłową kraju. Zaś wahania cen ropy destabilizują gospodarkę.
Jednak krytyka ta na coraz mniejsze zrozumienie w miarę podejmowania programu modernizacji gospodarki rosyjskiej, w którym zakłada się, że wpływy z ropy (i innych surowców energetycznych) zostaną zainwestowane w modernizację gospodarki. Do tego dochodzi ostatnio rządowy program zaostrzenia nadzoru finansowego nad obrotem surowcami energetycznymi.
Liberalni ekonomiści przewidują, że najbardziej prawdopodobne jest zbliżenie Rosji do UE jako zaplecza nowych technologii, zasilających modernizację gospodarki.
Stanowisko „Jedynej Rosji”
Mało znane jest stanowisko „Jedynej Rosji” w kwestiach relacji z UE i Stanami Zjednoczonymi, a zwłaszcza stwierdzenie, iż „ Rosja jako jedyny niezachodni kraj nie został kolonią Zachodu”. Stwierdzenie to, wyrażające nieskrywaną dumę z wielowiekowej niepodległości, nie jest tylko prostym podsumowaniem historii. Ma też współczesny wydźwięk; jest punktem wyjścia do krytyki neokolonialnych ambicji Zachodu, w tym nie tyle historycznych, ile raczej ze schyłku dwudziestego wieku. Najlepiej wyraża to aż nadto trzeźwe pytanie: do kogo należy niewidzialna ręka rynku?
Jak wspomniałem, światowy kryzys ekonomiczny znacznie nadszarpnął autorytet polityczny i ekonomiczny Zachodu. Poddał też ostracyzmowi zachodnie doktryny ekonomiczne (ekonomizm, liberalizm ekonomiczny, ale także marksizm), a nawet sam paradygmat materialnego bogactwa. Jednak to nie jest tylko odrzucenie doktryn ekonomicznych, to raczej szeroko pojmowane odrzucenie wartości współcześnie lansowanych w Zachodniej Europie.
Globalizacja, czytamy w wypowiedziach zwolenników Jedynej Rosji „pchnęła ludzkość do epoki przedchrześcijańskiej, odnawiającej obraz świata niewolniczego…” Widać dużą obawę, że Europa wciągnie Rosję w otchłań „krótkowzrocznej pomyślności” (dla mniejszości), zamiast zachowania tożsamości kulturowej i historycznej.
Rosjanie wybierają między perspektywą doraźnego komfortu a zachowaniem tożsamości.
„Rosyjski wariant” rozwoju dopiero się klaruje, ale już wiadomo, że nie wpisuje się on – jak mówią sami Rosjanie – w „program cywilizacyjny” oparty na doktrynie „otwartego społeczeństwa” (K. Popper) z jej koncepcją „praw człowieka”. Ostatni cudzysłów nie jest przypadkowy, gdyż pod adresem praw człowieka pada zarzut, że koncepcja praw zakłada „humanistyczne bombardowanie” społeczeństwa, czy prowadzi do „inwersji świadomości indywidualistów w ich walce z »miejscowym« kolektywnym autorytaryzmem”.
***
Uzasadnieniem tej publikacji jest bezsporny fakt, że w niektórych „peryferyjnych” krajach europejskich oficjalna polityka zagraniczna ma nastawienie bezrefleksyjne, gdzie wielokrotnie wobec Rosji wysuwano tendencyjne politycznie zarzuty i postulaty. Jako charakterystyczny przykład podać można słowa prezydenta Lecha Kaczyńskiego, iż "taktyka Europy, to po pierwsze ustępować Rosji, po drugie ustępować Rosji, po trzecie ustępować Rosji a po czwarte ustępować Rosji".
Nie tylko ośrodki polityki zagranicznej, lecz także kontrolowane przez nie media w Polsce renowują fałszywy obraz Rosji jako odradzającego się imperium, zagrażającego sąsiednim krajom, despotycznie rządzonego przez „generała KGB”. To nadużycie środków masowego przekazu deformuje rozeznanie obecnej sytuacji geopolityczną i służy wyhamowaniu pilnie potrzebnych przewartościowań i programów rozwoju w krajach poddawanych silnej doktrynacji antyrosyjskiej. To kłóci się rzecz jasna z ogólnym nastawieniem Brukseli, zabiegającej o polepszenie współpracy ekonomicznej z Rosją.
Podstawowym warunkiem pozytywnych przewartościowań i mądrych programów jest znajomość rzeczy, a w tym przypadku rozeznanie w złożonych i zmiennych stosunkach gospodarczych w świecie.
(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)