Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Niemcy i MFW wobec kryzysu (odsłona trzecia)

2010-06-16

Na scenie europejskiej (w gremiach kierowniczych UE, a zwłaszcza w Niemczech) kryzys w Grecji wywołał silne nastroje antyhellenistyczne. Obawy przed „zarażeniem” innych krajów, trudności z uzgodnieniem zasad pomocy finansowej w obrębie Unii oraz „dynamiczna” sytuacja polityczna w Grecji stały się powodem niemieckich żądań rygorystycznego „unormowania” jej sytuacji finansowej, a w praktyce – odrzucenia zasady solidarności.

Na tej fali inicjatywę przejęła kanclerz Niemiec Angela Merkel, forsując swój „pakiet ratunkowy” dla Grecji. Ocena europejskich reakcji na zaistniały kryzys i jej konsekwencje są zbyt złożone, aby ten wątek wpleść do rozważań w tym miejscu. Musi więc chwilowo wystarczyć generalne stwierdzenie: opracowany „pakiet ratunkowy” dla Grecji nie jest przeznaczony dla niej; jest to pakiet ratunkowy dla EURO.

Ów „pakiet” jest określany jednym słowem: drakoński. Ogólnikowe sformułowania warunków pożyczki prezentowane na stronach MFW są napisane w stylu zatroskania i chęci umożliwienia Grekom wyjścia z kryzysu, ale w gruncie rzeczy to tylko zastosowanie identycznej stylistyki, jak w przypadku poprzednich programów pomocy, uznawanych dzisiaj powszechnie za dławiące rozwój i powodujące wieloletnią stagnację wielu krajów. „Pakiet ratunkowy” będący rezultatem uzgodnienia stanowisk Niemiec i MFW ( i „trudnych negocjacji” z Grecją) oznacza milczącą akceptację dla dotychczasowych praktyk MFW. Warunki postawione Grecji przez Niemcy i MFW są nie tylko ostre, ale również szczegółowe.

Obejmują one cały obszar restrykcji dotyczącej ludności, służb publicznych, majątku narodowego, itp. Oto najważniejsze:

• zakaz sięgania po inne pożyczki zagraniczne;

• zwiększenie opodatkowania dochodów i ograniczenie ulg podatkowych, a także preferencyjnego opodatkowania przedsiębiorstw użyteczności publicznej. Znaczny wzrost podatku VAT oraz przejście do podatku liniowego (czyli korzystniejszego dla warstw zamożnych);

• zmodyfikowanie podatku od nieruchomości w taki sposób, aby doprowadzić do zwiększenia obciążeń (80% rodzin greckich posiada własne mieszkania), w tym odejście od będącej podstawą opodatkowania wyceny i zastąpienie jej wyceną opartą na wartości rynkowej. Podwyższenie stawki podatku od nieruchomości;

• zamrożenie płac na lata 2011-2012. Wycięcie trzynastej pensji w sektorze publicznym;

• zmiana sposobu naliczania emerytur, z przyjęciem jako podstawy całego okresu zatrudnienia, a nie jak dotąd ostatnich pięciu lat. Podniesienie wieku emerytalnego i ograniczenie świadczeń przedemerytalnych (Grecy szacują, że może to obniżyć dochody emerytalne o ok. 50%);

• dokonanie „przeglądu” świadczeń (w tym zasiłków) społecznych i likwidacja dodatkowych wynagrodzeń emerytalnych;

• zero rekrutacji pracowników, nawet w takich obszarach jak zdrowie czy edukacja. Wprowadzenie „elastycznych” stosunków pracy i prawa do zwolnień;

• oraz przeprowadzenie agresywnej prywatyzacji greckich przedsiębiorstw państwowych. Dochody z prywatyzacji na koniec 2012 roku mają wynieść 5,75 mld Euro ( lub 2,3% PKB). Rząd grecki już ogłosił ambitny program prywatyzacji infrastruktury technicznej (m.in. kolei państwowych, portów i lotnisk), kasyn, nieruchomości oraz zasobów naturalnych.

O nikłych szansach skuteczności „pomocy finansowej” dla Grecji, nawet tak umiarkowanych, jak zyskanie czasu, pisze się dużo. Słusznie sądzi się, że 110 mld euro pożyczki, w tym 1/5 z Niemiec przyrzeczonej przez UE Grecji, nie będzie ona w stanie spłacić. Właśnie to Niemicy podkreślają, że kredyty dla Grecji, powinny opierać się na "cenie rynkowej", gdyż w przeciwnym razie byłaby to forma dotacji łamiąca zasady strefy euro. Kłania się nieśmiertelna (dzięki wykończeniu polskiego przemysłu stoczniowego) Neelie Kreos.

Niemcy mówią, że w ten sposób bronią zasad Traktatu z Maastricht, który zakazuje solidarności i wzajemnej pomocy między państwami w sytuacji kryzysowej, chociaż krytyką „wewnętrznej” pomocy dla własnych banków i przemysłu zupełnie się nie przejmują. Unijne ograniczenia prawne w tym zakresie sprzyjają realizacji niemieckich interesów gospodarczych , zwłaszcza niemieckich banków. Niemcy jak dotąd mają znaczną przewagę kapitałową nad innymi krajami europejskimi, na tym wygrywają.

To, że Berlin jest głównym beneficjentem wprowadzenia wspólnej waluty też nie ulega wątpliwości. Ale najbardziej zaskakujące było przeforsowanie przez Angelę Merkel wiodącej roli MFW w „ratowaniu” Grecji. Usprawiedliwia się to na różne sposoby, choć niezbyt przekonywująco. Mówi się, że to MFW przeforsowała swój udział w tym „ratowaniu”, zaś Niemcy po prostu ulegli. Jest to nielogiczne, skoro MWF niechętnie rzuca deskę ratunkową (stawiając przy okazji ostre warunki). Mówi się także, że Niemcy mają naturalne opory „sięgania do własnej kieszeni”, co jakoby dokumentują silne sprzeciwy polityków i publicystów niemieckich. Przypomnijmy: to nie chodzi o darowizny, lecz o pożyczki na wysoki procent. Mówi się w Berlinie, że realna pomoc byłaby precedensem skłaniającym inne kraje do oczekiwania na wsparcie. To także jest nielogiczne, ponieważ przypadek Grecji z pewnością pod żadnym względem nie jest dla nikogo zachęcający. Toteż zaproszenie przez Niemcy MFW do Aten jest spowodowane najprawdopodobniej chęcią udziału w zyskach z kryzysu.

(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Logowanie