Kryzys w Grecji ujawnił się dopiero po ataku spekulacyjnym. Kulisy tego brutalnego ataku są już dobrze znane, a mimo to jest on bagatelizowany. Zdaniem wielu obserwatorów był to atak w „stylu argentyńskim”.
W Argentynie występowały podobne problemy przed jakimi stoi Grecja. Argentyński Buenos Aires Herald pisze, że „patrząc na te obrazy przedstawiające rozgniewany tłum maszerujący ulicami, atakowany gazem łzawiącym, nie można pozbyć się uczucia deja vu, gdyż to, co można było zobaczyć, przypomina okrucieństwa, jakie miały miejsce w okolicach hotelu Plaza de Mayo 21 grudnia 2001 roku i następujący po tym kryzys gospodarczy”.
Jednak większość prasy światowej podobieństwo kryzysu w Grecji do kryzysu argentyńskiego traktuje dość lakonicznie. Dostrzega podobieństwa zewnętrzne, ale stara się unikać dwóch najistotniejszych zbieżności: faktu dokonania ataku spekulacyjnego i późniejszej niechlubnej roli MFW. Nota bene obecnie argentyńskie peso zostało zaatakowane ponownie. Jest również bardziej przerażająca zbieżność, a mianowicie absolutny brak skrupułów, nie cofający się przed niszczeniem ludności. Noami Klein w „Doktrynie Szoku” przytacza następującą wypowiedź argentyńskiego socjologa: „Proces eksterminacji w Argentynie nie przebiegał spontanicznie, nie jest chaotyczny czy irracjonalny. Mamy do czynienia z systematycznym wyniszczaniem „substancjonalnej części” argentyńskiej grupy narodowej. Jego celem jest dokonanie wewnętrznej transformacji grupy jako takiej, zmiana jej sposobu życia oraz jej losu i przyszłości”. W ten złowieszczej perspektywie znalazła się dzisiaj Grecja, a jutro znajdą się kolejne ofiary.
Seria ataków spekulacyjnych z lat 90-tych i przełomu wieków spowodowała, że kraje doświadczone tymi atakami zaczęły poszukiwać środków obronnych i wprowadzać własne koncepcje rozwoju ekonomicznego (odrzucając nacisk ekonomii neoliberalnej). Unia Europejska przechodzi obecnie podobną próbę, toteż wątpliwości dotyczące pomyślnego rezultatu nie powinny nikogo zaskakiwać. Dotychczasowy przebieg wydarzeń i reakcji nie wydaje się pomyślny.
Atak spekulacyjny na Grecję został precyzyjnie przygotowany. O spontanicznych reakcjach inwestorów nie może być mowy. Powszechnie dostrzega się „wiodąca rolę” Goldman Sachs. Eksperci LEAP skwitowali ją następująco: następne kryzysy dotkną kraje, w których działa Goldman Sachs. Innymi słowy, rolę tego amerykańskiego banku w wywołaniu kryzysu w Grecji uznali za kluczową.
Zwraca się przede wszystkim uwagę na fakt, że działający w Grecji od dziesięciu lat Goldman Sachs pomógł greckiemu rządowi w ukryciu prawdziwej skali zadłużenia publicznego – liczonego w miliardach dolarów - za pomocą transakcji pochodnych, co jest ominięciem przepisów UE dotyczących wysokości zadłużenia ( wykorzystanie tzw. podwójnych swapów, w których dług publiczny w dolarach i jenach był zamieniany na zadłużenie w euro na czas określony według fikcyjnych kursów walut - do wymiany z powrotem na oryginalne waluty w późniejszym terminie). W ten sposób umożliwiał niekontrolowany wzrost zadłużenia i wprowadzanie w błąd inwestorów co do rzeczywistej kondycji gospodarki greckiej.
To jednak nie wszystko. Goldman Sachs miał dzięki temu bardzo dobre rozeznanie rzeczywistej sytuacji, co umożliwiło spekulacje finansowe. We wrześniu 2009 z inicjatywy tego banku zostało powołane konsorcjum, które opracowało specjalny system wykupu greckiego długu publicznego, (ale także długu Hiszpanii i Portugalii) w oczekiwaniu na zysk ze spekulacji. Przyczynił się też do zasiania nieufności wobec Grecji, co zbiegło się z apogeum kryzysu.
(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)
Prof. dr hab. Artur Śliwiński