W pierwszej odsłonie kryzysu w Grecji (i jak można przypuszczać w kolejnych krajach) dostrzec można dwie najistotniejsze tendencje.
Z jednej strony, jest do silna presja (realizowana na różne sposoby) międzynarodowych instytucji finansowych i banków na rządy poszczególnych krajów wymuszająca wzrost zadłużenia publicznego. Jest to tendencja stosunkowo nowa, gdyż świadczy o nadmiarze kredytu i aktywnym kreowaniu przez ośrodki finansowe sztucznego popytu na środki pieniężne. Pomijamy fakt „uległości rządów”, który wyraża się nie tylko w ich braku umiaru lub marnotrawstwie, ale przede wszystkim w rozległej dyspozycyjności. Celowo to zaznaczamy, gdyż często krytyka rządów skupia się na ich ułomnościach, podczas gdy zasadniczą rolę odgrywa rozbudowany i wykorzystujący bogate instrumentarium proces uzależnienia. Zresztą proces ten został we współczesnej literaturze ekonomicznej dość dobrze zilustrowany.
Z drugiej strony, działa zespół czynników osłabiających gospodarki narodowe, które umownie można nazwać „syndromem otwarcia”. Ich głównym wyznacznikiem jest osłabianie (zarówno w sensie znaczeniowym jak i praktycznym) systemów kontroli finansowej. Szerzej, jest to demontaż bezpieczeństwa obrotów gospodarczych, ochrony praw własności, bezpieczeństwa socjalnego itd. To w praktyce oznacza, że kontrola nie tylko wymyka się z rąk (rządu, kraju), lecz przechodzi do rąk tych, którym ona nie przysługuje. Dzieje się to w ramach ortodoksji neoliberalnej, z której niewiele krajów potrafi się już wyłamać.
Grecy nie byli szczególnie biedni, w porównaniu do krajów bałkańskich czy z Europy Środowej i Wschodniej. Ale ostatnie 10 lat przyniosły znaczącą degradację ekonomiczną kraju, a także jego marginalizację na arenie międzynarodowej. W parze z degradacją ekonomiczną od początku lat dwutysięcznych szła szeroka fala korupcji kolejnych rządów.
Nie trzeba przypominać, że już demonstracje w grudniu 2008 roku wskazywały na napiętą sytuację społeczną w Grecji, a szczególnie na znaczne pogorszenie się warunków ekonomicznych młodego pokolenia. Chodzi o bezrobocie wśród młodzieży, niskie wynagrodzenia, wysokie koszty prywatnej edukacji i trudności z uzyskaniem pracy po osiągnięciu wyższego wykształcenia.
Gospodarka jest poddawana ciągłym przejęciom własności greckiej przez kapitał zagraniczny i wszelkim pozostałym konsekwencjom liberalizacji gospodarczej. Chociaż to Grecja jest głównym beneficjentem subwencji UE, tworzą one iluzoryczną poprawę sytuacji.
Jak widać, obydwie tendencje cechuje charakterystyczna synchronizacja. Druga tendencja niejako odkrywa specyfikę procesu uzależnienia rządów i krajów. Jednak obydwie tendencje – wzrost długu publicznego i osłabienie gospodarek narodowych – muszą prowadzić (w sposób deterministyczny) do utraty niewypłacalności całych państw. Słabnąca gospodarka nie może wytrzymać rosnących obciążeń długiem publicznym.
Grecja jest przykładem nakładania się wspomnianych tendencji, ale nie pierwszym. W szczególności, chodzi o uchwycenie charakteru inwestycji zagranicznych, które odgrywają pozytywną rolę w rozwoju gospodarki i technologii. Jednakże pod jednym zasadniczym i bezwzględnym warunkiem: kontroli tych inwestycji. Dlatego nie może nas dziwić, że pod adresem inwestycji zagranicznych w Grecji padają dziś tak ostre oceny: "Zachęcamy wszystkich do inwestowania w Grecji.[…] Co to oznacza? Czy się mówi: Przyjdź i buduj fabryki w celu zapewnienia dochodów Grekom? Nie do końca. ...«Przyjdź wykupić wszystko to, co jest w Grecji, teraz można dostać wszystko za nic»... Jedną rzeczą są «inwestycje» a inną «sprzedaż». «Inwestycje», które tylko prowadzą do usunięcia greckich udziałowców i przekazania udziałów, to nie inwestycje. To sprzedaż”.
Konieczne wydaje się podkreślenie długofalowego charakteru osłabiania gospodarki greckiej, obejmującego różnorodne „epizody”, z których każdy mógłby z powodzeniem zostać usprawiedliwiony szczególnymi okolicznościami. Jeśli więc na pierwszy plan wysuwa się problem załamania systemu emerytalnego, to trzeba mieć na uwadze nie tylko niedociągnięcia rządu w tej dziedzinie, lecz szerszy klimat wokół sektora publicznego.
Faktem jest, że ogromne kwoty gromadzone w Funduszach Emerytalnych znalazły się w „niepowołanych rękach” i zostały po prostu okradzione. A przecież ryzyko utraty świadczeń emerytalnych lub ich znacznej części stanowi zagrożenie nie tyle dla rozwoju gospodarczego, ile dla egzystencji milionów ludzi (grecki system emerytalny obejmuje swym zasięgiem praktycznie wszystkich obecnych i byłych pracowników). Lekceważenie tego ryzyka jest więc nie tylko przejawem nieodpowiedzialności rządu, ale wręcz działaniem przestępczym.
Jakie „epizody” doprowadziły do załamania się greckiego systemu emerytalnego. Wśród najważniejszych wymienia się wpływ sektora finansowego na kształt i sposób funkcjonowania funduszy, przy współpracy ugodowych polityków i niedoświadczonych managerów; udzielanie przez fundusze tanich pożyczek; wyłączenie niektórych gru ludności z wnoszenia opłat ubezpieczeniowych; szeroko zakrojoną politykę przechodzenia na wcześniejsze emerytury.
(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)
Prof. dr hab. Artur Śliwiński