Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

WAŻNE! Ostatnie wodowanie Stoczni Szczecińskiej

2009-01-16
WAŻNE! Ostatnie wodowanie Stoczni Szczecińskiej

W sobotę, 7 marca br., odbyło się 673. wodowanie w Stoczni Szczecińskiej. Zwodowano kontenerowiec, który RINA (Królewskie Stowarzyszenie Architektów Okrętowych w Londynie) wyróżniło prestiżowym mianem Znaczącego Statku Roku 2008. To było ostatnie wodowanie w tej stoczni.  Do tekstu” Największy, najgłupszy i najsmutniejszy błąd Brukseli?”  dodajemy niżej zamieszczony KOMENTARZ. Tym razem rządowi chyba nie uda się wyciszyć sprawy niszczenia polskiego potencjału przemysłowego, uniknąć odpowiedzialności i zachować władzy.

Publikacja „ Największy, najgłupszy i najsmutniejszy błąd Brukseli” w sposób jednoznaczny – negatywnie - ocenia decyzje o likwidacji polskiego przemysłu stoczniowego. Jednak nie usuwa wielu wątpliwości. Wynika to częściowo z ram redakcyjnych e-biuletynu „Europejski Monitor Ekonomiczny” , który z konieczności skupia się na ekonomicznych aspektach tej decyzji. Chociaż sąsiednie teksty (zwłaszcza „Renesans państw narodowych?”) szerzej wyjaśniają powody tak ostrego formułowania problemu, może to budzić pewien niedosyt. Częściowo bierze się on z pojawienia się w ostatnich trzech tygodniach kilku sprzecznych ze sobą opinii w sprawie likwidacji tego ważnego przemysłu. Po grudniu ubiegłego roku, kiedy to Sejm i Senat RP pospiesznie, bez rozgłosu czy wręcz wstydliwie uchwalił w tej sprawie ustawę likwidacyjną, zaczęły rozlegać się „odważne” głosy już nie tylko usprawiedliwienia, ale nawet bezwzględnej aprobaty dla przeprowadzanej likwidacji, a nawet uznania dla rzekomo racjonalnego stanowiska Brukseli. 22 stycznia Mikołaj Dowgielewicz w programie I Polskiego Radia (godz. 7.45), nie tylko bezwarunkowo poparł decyzję o likwidacji stoczni (potwierdzając przy okazji między wierszami, że sprawa jest przesądzona), lecz nawet wmawiał słuchaczom, że to najlepsze rozwiązanie, ponieważ … chroni miejsca pracy. Dwa kardynalne błędy w jednym stwierdzeniu. Po pierwsze, ochrona miejsc pracy ma w kwestii likwidacji potencjału stoczniowego drugorzędne znaczenie. Po drugie, żadnej ochrony miejsc pracy nie zapewniono i na pewno jej nie będzie. Gdyby w tak łatwy sposób można było uzasadnić tę likwidację, nie byłoby wcześniejszego żenującego milczenia wspierających tę likwidację czynników rządowych.
Mikołaj Dowgielewicz jest urzędnikiem państwowym; wyraża więc oficjalne stanowisko rządowe. Jako sekretarz stanu i szef urzędu Komitetu Integracji Europejskiej jest osobą odpowiedzialną za polskie interesy w stosunkach z biurokracją unijną. Nie jest urzędnikiem brukselskim, lecz warszawskim. To nie jest bez znaczenia.

Częste akty agresji ekonomicznej
Centralnym elementem wspomnianej publikacji w biuletynie EEM jest poważny zarzut, iż podjęta przez Komisję Europejską decyzja o likwidacji polskiego przemysłu stoczniowego jest aktem agresji ekonomicznej. Ponieważ w powszechnej opinii liczą się głównie przejawy agresji militarnej, a wśród bardziej wnikliwych obserwatorów ostatnio także przejawy agresji medialnej, agresja ekonomiczna nie jest dobrze rozpoznawana. To oczywiście stwarza pole do rozlicznych nadużyć oraz „swobody interpretacyjnej”. Toteż w omawianym przypadku można spodziewać się różnych wykrętów lub nieszczerego oburzenia.
Tymczasem od początku lat osiemdziesiątych agresywność w stosunkach międzynarodowych charakteryzuje przesunięcie punktu ciężkości z działań militarnych na mniej spektakularne działania ekonomiczne. Nawet jeśli niektóre ataki militarne ogniskują zainteresowanie opinii światowej jako przejaw współczesnego barbarzyństwa, to jednocześnie zazwyczaj nie zasłania to ich celów ekonomicznych. Walki o kontrolę surowców energetycznych, o zniesienie barier dla „handlu światowego”, a nawet o zasoby wody najlepiej wyjaśniają, zdaniem wielu obserwatorów, powody akcji militarnych. Albo inaczej – mało kto wierzy w oficjalne uzasadnienia, zwłaszcza w te nawiązujące do potrzeby krzewienia wolności, demokracji, praw człowieka czy konieczności retorsji z powodu łamania prawa międzynarodowego .
Wspominam o tych, na ogół znanych faktach, z ważnego powodu. Zdaje się, że niektóre kraje uznawane za sojuszników Polski są traktowane jako sojusznicy wyłącznie w sensie wojskowym albo czysto werbalnym. Innymi słowy, sprawa sojuszy nie jest odpowiednio, z wzajemnością uregulowana. Dlatego łatwo o rozliczne oszustwa medialne i nadużycia ekonomiczne. Podstawowym nadużyciem będzie więc równoległe do deklaracji solidarności europejskiej praktykowanie agresji ekonomicznej, a w najlepszym przypadku – szantażu restrykcjami finansowymi.
Warto uważniej przyjrzeć się najbardziej bulwersującym akcjom agresji ekonomicznej, co do których nie może być mowy o przypadku czy zbiegu okoliczności. Taki charakter mają wszelkie akcje polityczne lub prawne rządów czy instytucji międzynarodowych, które naruszają obszar suwerennych interesów ekonomicznych poszczególnych krajów. Tak wygląda sprawa żydowskich i niemieckich roszczeń majątkowych, będących w gruncie rzeczy projektami przejęcia polskich zasobów majątkowych. Toczy się to przez całe dwadzieścia lat. Doszło do tego, że niektóre rządy wcale się z już nie kryją z agresywnymi zamiarami, lecz raczej traktują je jako swoiste prawo nabyte: do łupienia gospodarki polskiej. Nie liczą się z interesami polskimi, nawinie sądząc, że siły ekonomiczne i polityczne Polski są tak osłabione (przy ich walnym udziale?), że mogą powielać wzory kolonialne albo okupacyjne.

Atak na stocznie
Wcześniejsze uwagi uzmysławiają fakt, że atak na polski przemysł stoczniowy nie jest bynajmniej jedynym lub niezwykłym uderzeniem w żywotne interesy państwowe i gospodarcze naszego kraju, lecz przedłużeniem i przegięciem wieloletniej praktyki. Jego wyjątkowość zamyka się w szczególnym rozzuchwaleniu, które nigdy dotąd nie miało miejsca.
Decyzja o likwidacji polskiego przemysłu stoczniowego może więc być traktowana dwojako. Po pierwsze, jako ostatnie ogniwo długiego łańcucha formalnych i nieformalnych zabiegów zmierzających do wyeliminowania tego przemysłu z gry rynkowej. Jakieś „uzgodnienia” o rzekomej potrzebie ograniczenia mocy polskich stoczni, a następnie „ukarania” stoczni (wyrokiem śmierci !) wpisują się w szerszy schemat eliminacji polskiej gospodarki: metalurgii, kopalni węgla kamiennego, elektroniki i szeregu przemysłów lekkich. Zablokowanie unijnych funduszy dla toruńskiej geotermii jest w tym świetle tylko potwierdzeniem, że sygnalizowany proceder likwidacyjny obejmuje nie tylko istniejący już potencjał gospodarczy, ale również starania o niedopuszczenie do zajęcia przez Polskę pozycji inwestora w rozwijających się dziedzinach. To są fakty znane wszystkim zainteresowanym i dobrze udokumentowane. Po drugie, jest to kolejne ogniwo eliminowania polskiego potencjału gospodarczego z Pomorza Zachodniego i Gdańska. Wielu Polaków sygnalizuje bulwersujące fakty likwidacji Polskiej Żeglugi Morskiej, zduszenia polskiego rybołówstwa, a teraz eliminacji stoczni jako de facto usuwania „żywiołu polskiego” z tych obszarów oraz tworzenia warunków do ich opanowania przez Niemcy. Osobiście podzielam ten pogląd, gdyż dokładnie ukazuje on poważne naruszenie interesów państwowych Polski, a zarazem jednak nie stawia bezzasadnych zarzutów wobec zachodniego sąsiada. Jeśli trzymać się faktów, to można obiektywnie stwierdzić, że cały cykl działań niszczących nadmorski potencjał gospodarczy Polski zbiega się z interesami wpływowych niemieckich organizacji nacjonalistycznych, aktywnie popieranych przez rząd berliński. Zamiary lub ambicje polityczne tego rządu nie są tutaj brane pod uwagę.

 (aby czytać dalej pobierz plik z pełną wersją artykułu)

T.Z.

Logowanie