Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Nowy consensus ekonomistów?

2011-07-29

Kryzys światowy spowodował znaczny chaos w ekonomii, ale być może klaruje się nowy konsensus w zasadniczych kwestiach gospodarczych i finansowych. Dotyczy on jeszcze niewielu kwestii, ale są to kwestie fundamentalne.

Zasadniczym elementem możliwego konsensusu jest zanegowanie wolnorynkowego charakteru przynajmniej znacznej części gospodarek. Nie jest to jednak pogląd jednolity. Podzielają go ekonomiści, którzy oceniają najsilniejsze gospodarki zachodnie (Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Wielkiej Brytanii) jako gospodarki de facto korporacyjne, czyli oparte na dominacji wielkich korporacji (finansowych, handlowych, przemysłowych i wydobywczych), wykorzystujących elementy polityki państwowej do realizacji swych ekspansywnych celów. Nie jest to pogląd zasadniczo sprzeczny z historycznym dorobkiem teorii ekonomii, lecz to nie oznacza, iż ekonomia nie ma sobie nic do zarzucenia. Inny pogląd negujący wolnorynkowy charakter gospodarek nie kwestionuje „wolnorynkowości” gospodarek zachodnich, ale zwraca uwagę na ich „cofanie się” pod ciśnieniem gospodarek wschodzących, które określa się mianem „kapitalizmu państwowego” (w ślad za ekonomią marksistowską). Do tych gospodarek zalicza się gospodarki uzyskujące dominację na rynkach „sponsorowaną przez państwo” (Chiny, Rosja, Brazylia). Wydaje się, że różnice poglądów nie są zbyt wielkie.

Skutki kryzysu
Charakterystyczne wydają się poglądy dwóch najpopularniejszych obecnie ekonomistów: Iana Bremmera i Nouriela Roubini. Ze strony wspomnianych ekonomistów pada zasadnicze stwierdzenie, iż system kapitalizmu wolnorynkowego został zniszczony przez obecny kryzys finansowy. A to ma istotne implikacje ekonomiczne i polityczne. Jak wszyscy wiemy z doświadczenia, niektóre porażki są nieodwracalne. Uważamy, że ostatnie załamanie pozycji USA i pozostałych promotorów liberalizmu w gospodarce światowej jest nieodwracalne. „Druga szansa” (Zbigniewa Brzezińskiego) nie ma szans. Innymi słowy, prawdopodobieństwo powstania jednobiegunowego porządku światowego, utrzymanie przewagi gospodarczej i politycznej przez Zachód, dotychczasowej dystrybucji zasobów światowych oraz umacniania zasad wolnego rynku jest bliskie zeru.

Bremmer i Roubini zapowiadają „erę kapitalizmu państwowego”, używając terminu, który jest dobrze znany z ekonomii marksistowskiej. Gdy zajrzymy do encyklopedii ekonomicznej, to przeczytamy, że kapitalizm państwowy to „forma kapitalizmu monopolistycznego ( patrz: imperializm) polegająca na połączeniu aparatu państwowego z monopolami w jeden mechanizm ucisku, który w obliczu zaostrzających się sprzeczności ma umożliwić dalsze funkcjonowanie ustroju kapitalistycznego” oraz, że „rozwój kapitalizmu państwowego jest wynikiem ogólnego kryzysu…”. Przypominamy o tym, ponieważ obecna dialektyka jest podobna, a zwłaszcza wyprowadzenie nowej „ery kapitalizmu państwowego’ z ogólnego kryzysu gospodarczego.

Bremmer i Roubini przewidują, że rządy i kraje zaczną wykorzystywać sponsorowany przez państwo kapitalizm do zdominowania rynków, co ich zdaniem odnosi się głównie do szybko rozwijających się gospodarek „krajów wschodzących” oraz rządów autorytatywnych. Ich przewidywania stają się bardziej zrozumiałe, jeśli dodamy, że odwołują się one do już istniejącej praktyki w takich krajach jak Chiny, Rosja czy Brazylia.

Zdaniem Bremmera, taki system jest „całkowicie niezgodny” w kapitalizmem wolnorynkowym (z czym trudno się nie zgodzić), który istnieje „w różnym stopniu” w Stanach Zjednoczonych, Europie i innych krajach cieszących się zamożnością i demokracją. Wydaje się, że główną wątpliwość nastręcza określenie „w różnym stopniu”. Zdaniem wielu współczesnych ekonomistów, kapitalizm w krajach zachodnich silnie ewoluował w kierunku systemu korporacyjnego (z dominującą rolą finansowych grup interesu), zwłaszcza od lat osiemdziesiątych ub. wieku. Jeśli zauważymy (nie bacząc na to, jak ten kapitalizm określa ekonomia marksistowska), że „kapitalizm państwowy” jest de facto również systemem korporacyjnym, to zasadnicze różnice należałoby traktować jako różnice wewnętrzne w łonie systemów korporacyjnych, a nawet spodziewać się jakiejś formy konwergencji. Ale jak zwykle analogie nie idą zbyt daleko.

(ciąg dalszy w następnym numerze EEM)

(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

A.S.

Logowanie