Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Groźna prywatyzacja polskiej energetyki

2009-04-01

Strategiczna rola elektroenergetyki w gospodarce kraju oraz jej charakter użyteczności publicznej w życiu społecznym nic nie straciły na swym znaczeniu w ciągu stu lat jej rozwoju. Zmieniały się rządy i ustroje gospodarczo-polityczne, wzrastały moce zainstalowane i połączenia systemowe, a charakter energetyki pozostał niezmienny. Wysoka kapitałochłonność i długotrwałość urządzeń wytwórczych i przesyłowych oraz konieczność bilansowania produkcji i zużycia w każdej jednostce czasu powoduje, że procesy rozwojowe i organizacyjne w energetyce są w normalnych warunkach bardziej przemyślane, konsekwentne i stabilne, aniżeli w innych dziedzinach. Stanowią też od dawna przedmiot wnikliwych badań naukowych dyscypliny techniczno-ekonomicznej o nazwie Gospodarka Energetyczna. Korzysta ona z ogromnego doświadczenia praktycznego oraz zaawansowanych metod symulacyjno-scenariuszowych i badań strategicznych. Mieliśmy w Polsce wybitnych specjalistów tej dyscypliny. Z tej perspektywy trzeba spojrzeć na prywatyzację w energetyce polskiej.
W okresie Polski Ludowej z krajowych inwestycji, w oparciu o polskie projekty, maszyny i urządzenia, w ciągu wielu lat budowano i oddawano corocznie do użytku po 1000 MW nowych mocy w elektrowniach i budowano po kilkanaście tysięcy kilometrów różnych linii elektrycznych. Działało szereg wyspecjalizowanych biur projektów i ośrodków naukowych. Pomimo złego ustroju, polska elektroenergetyka reprezentowała średnio-dobry poziom europejski. Budowano też „pod klucz” elektrownie za granicą.

Zagraniczni nauczyciele i mocodawcy
Przebudowa ustrojowa gospodarki narodowej po 1989 r. wymagała dokonania pewnych zmian organizacyjnych w elektroenergetyce polskiej. Wkrótce się jednak okazało, że zmianami tymi są przede wszystkim zainteresowane wielkie zagraniczne koncerny i banki. Już w drugiej połowie lat 80-tych zostały podjęte, za zagraniczne pieniądze, pod kierunkiem ekspertów Banku Światowego, osławione „studia sektorowe” stanowiące systematyczną penetrację badawczą poszczególnych sektorów naszej gospodarki z punktu widzenia ich wartości dla zagranicznych koncernów; nabywców i konkurentów.
W latach 1993-95 została zainstalowana w Warszawie ekipa ekspertów z zagranicznych koncernów, o nazwie Energy Restructuring Group - ERG. Zajęła te same pomieszczenia, w których w latach pięćdziesiątych urzędowali doradcy sowieccy i podobnie jak tamci opracowała, z udziałem polskich pomocników, podstawowe dokumenty rządowe, przyjęte następnie przez Sejm R.P. [19 i 26]. W 1996 r. Regulatory Policy Research Centre z Oxfordu, wraz z Centrum Europejskim Uniwersytetu Warszawskiego, zorganizował duże seminarium dla posłów, ministrów i wyższych dyrektorów, poświęcone demonopolizacji, prywatyzacji i rynkowi oraz wolnemu dostępowi zagranicznych przedsiębiorstw do polskich sieci energetycznych.
Reorganizacja i wyprzedaż polskiej elektroenergetyki została oddana w obce ręce ideologów i działaczy kosmopolitycznych, nieposiadających kwalifikacji i doświadczenia w energetyce. W okresie transformacji całkowicie wyeliminowano polskie energetyczne ośrodki badawcze z prac dotyczących programów prywatyzacyjnych i polityki energetycznej kraju.
Ekspertyzy i projekty prywatyzacyjne opracowywały anonimowe, zagraniczne firmy, np. Central Europe Trust Polska, przy pełnej marginalizacji polskich naukowców. Brak merytorycznych kompetencji i zakłamanie ujawniają się w pomijaniu najważniejszych zagrożeń dotyczących bezpieczeństwa energetycznego, przyszłych cen i wtórnej monopolizacji rynku. Głoszono ideę rynku tam, gdzie nie ma dla niego warunków oraz konieczność wyprzedaży państwowych przedsiębiorstw z powodu rzekomo nieuchronnej nieudolności nadzoru państwowego nad nimi. Niekompetencje i nieudolność nadzoru państwowego w Polsce są rzeczywiście coraz bardziej dotkliwe, ale należy je usunąć, a nie wyprzedawać obiekty o strategicznym znaczeniu (...).

Prof. Włodzimierz Bojarski

Logowanie