Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Czym jest neoliberalizm gospodarczy?

2009-09-01

Dominujące w Polsce od kilkunastu lat negatywne tendencje gospodarcze ulegają ostatecznemu wyczerpaniu. Jest to fakt wyczuwany raczej intuicyjnie i wymagający głębszej refleksji, aniżeli gruntownie udokumentowany. Popatrzmy na dane statystyczne o strajkach: w 2005 roku GUS odnotował 8 strajków, obejmujących 1, 6 tysięcy strajkujących, a dwa lata później 1.736 strajków, w których uczestniczyło 59, 9 tysięcy osób. W roku 2008 sytuacja stała się jeszcze bardziej napięta: strajków było aż 12.765, zaś udział w nich wzięło 209 tysięcy osób.

Pytania o perspektywy gospodarcze. W tym kontekście nieuchronnie rodzą się więc pytania o rysujące się (złe lub pomyślne) perspektywy gospodarcze. Tym razem nie jest to pytanie kierowane do rządu lub jego agencji, których schyłek staje się oczywisty, lecz do środowisk i osób poważnie zainteresowanych biegiem spraw publicznych. Pierwsze pytanie dotyczy podstawowych kanonów koniecznej nowej polityki gospodarczej. Na jakich założeniach społecznych i ekonomicznych mają się one opierać? Jakie przekonania i doświadczenia powinny odzwierciedlać?
Odpowiedź na te pytania wymaga jasnego określenia stosunku do dominującego dotychczas neoliberalizmu ekonomicznego. Niewątpliwie ujawnią się postawy zachowawcze, związane z dotychczasowym „dorobkiem” dzikiego liberalizmu i niechęcią do ponoszenia odpowiedzialności za dotychczasowe słowa i czyny. Ale muszą także odzyskać siłę opiniotwórczą poglądy przeciwstawne, krytyczne wobec neoliberalizmu w życiu politycznym i gospodarczym.
Przede wszystkim należy jasno stwierdzić, że neoliberalizm ekonomiczny nie jest tożsamy z ekonomią, lecz jest przemyślanym zbiorem haseł i „zasad” o charakterze polityczno-gospodarczym. Nawiązują one co prawda do ekonomii akademickiej (zwłaszcza do szkoły chicagowskiej), ale ich naukowy charakter budzi duże zastrzeżenia. Wystarczy wskazać na jaskrawą tendencyjność „sztandarowego” dokumentu neoliberalno-ekonomicznego, czyli tzw. Konsensusu Waszyngtońskiego. To pseudonaukowy listek figowy zasłaniający agresywną aktywność wielkich korporacji zachodnich i amerykańskiego imperializmu. Jest to fałsz rzekomo wielostronnie korzystnych efektów globalnej liberalizacji przepływów handlowych i kapitałowych, a z drugiej strony - kompletny brak przejrzystej i zinstytucjonalizowanej polityki gospodarczej w krajach stanowiących cele tej agresji.
Dzięki temu polityka gospodarcza krajów Zachodu wobec krajów postkomunistycznych i wschodzących mogła przeistoczyć się w penetracje ich zasobów ludzkich, kapitałowych i naturalnych. Brak hamulców (politycznych, prawnych, a zwłaszcza moralnych) przyczynił się do regresu (zacofania) ekonomicznego tych krajów. Polityka ta jawnie i arogancko naruszała interes publiczny. Umożliwiła szerokie otwarcie gmachów rządowych przed ludźmi pozbawionymi kompetencji w sprawach gospodarczych, niegodziwych i amoralnych, a na domiar złego zrujnowanie systemu zdobywania wiedzy i kompetencji - kształcenia i wychowania ludzi zdolnych trzymać ster polityki gospodarczej.
Wskutek takiej polityki gospodarczej, prezentowanej zawężenie jej do ogólnej polityki finansowej (tzw. polityki stałych reguł), musiało dojść do rozprężenia gospodarki. Ostatni motyw ogólnej polityki finansowej sprowadza się bowiem w gruncie rzeczy do rzekomego zaniechania polityki przemysłowej, rolnej, mieszkaniowej, naukowo-technicznej itp. w liberalnym duchu „oddania tych spraw regulacji rynkowej”. Wszystko to jest niby wyprowadzane z liberalnej ekonomii, co czasem wystarczało, aby wielu sceptykom zamknąć usta.
A zarazem w ostatnich dwudziestu latach dokonał się znaczący – hipertroficzny - wzrost wpływu rządu na sprawy gospodarcze. Zagadnieniu temu trzeba poświęcić więcej miejsca, toteż tutaj poprzestanę na tym stwierdzeniu. Obnaża ono fałsz całej konstrukcji myślowej: jest to nie tyle „oddanie spraw gospodarczych regulacji rynkowej”, ile raczej wyraz „oddania tych spraw w ręce mafii”. Trudno niestety nie zauważyć, że także obecnie, zamiast ukonstytuowania pilnie potrzebnej polityki antykryzysowej, znowu nuci się pieśni o dobroczynnej regulacji rynku.
Jako szczególnie jaskrawy przykład podobnej dwulicowości służyć może „polityka” mieszkaniowa, czyli działania rządu wzmagające popyt na mieszkania, co ułatwia „wysysanie krwi” w szeroko rozbudowanym sektorze nieruchomości układom mafijnym? Świadczy to nie tyle o głębokim zakorzenieniu złudzeń ekonomiczno-liberalnych w warstwach urzędniczych wyższego szczebla, ale przede wszystkim świadczy o ich dyspozycyjności wobec sfer kryminalnych.
Z niedostatkami polityki gospodarczej jest jak z zanieczyszczeniem powietrza: wciskają się one we wszystkie szczeliny drzwi i okien.

***

Jak to bywa w czasach przełomu – a właśnie z przełomem mamy w Polsce do czynienia – są to czasy dla jednych niekorzystne i odbierane, jako krzywdzące (a więc muszą wywoływać rozczarowanie i frustrację), dla drugich natomiast są otwarciem obiecujących perspektyw. Powierzchowne (acz niekoniecznie błędne) stawianie kwestii aktywnego zaangażowania środowisk i pojedynczych osób w proces „burzliwych przemian” sprowadza się do oceny ich zdolności adaptacji. Pozwolę sobie tutaj na luźne wyrażenie własnego poglądu: wiele wskazuje na to, że beneficjanci tzw. transformacji (krajowi i zagraniczni) dysponują wysoce ograniczoną zdolnością adaptacji. Innymi słowy, ich świeczka gaśnie. Wypadałoby wymienić kilka argumentów. Pierwszy, najbardziej niepopularny sprowadza się do przysłowia: „łatwo przyszło, łatwo poszło”. Hans Vontobel – szwajcarski bankier, przy tym liberał, nie waha się ponadto twierdzić: Fortuna zdobyta w ciągu jednej nocy owocuje z czasem społecznymi konsekwencjami. Majątek zrobiony szybko i bez wysiłku przez kogoś daje innym do myślenia i może ich skłonić do kwestionowania fundamentów państwa.

(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)

T.Za.

Logowanie