Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Jaka powinna być polska ekonomia?

2009-10-27

Świadomość ekonomiczna społeczeństwa polskiego jest zatrważająco niska. To we współczesnym świecie czynnik zagrażający egzystencji narodu, ponieważ umożliwia w pozbawionym krytycyzmu i świadomego oporu społeczeństwie manipulowanie opinią społeczną oraz brutalne, nie liczące się z interesem publicznym, przejmowanie zasobów narodowych.

Stwierdzony fakt odnosi się do regresu świadomości ekonomicznej w długim, bo ponad dwudziestoletnim okresie. A więc dotyczy znacznej części populacji Polaków, pozbawionych praktycznie biorąc dostępu do rzetelnej, naukowej edukacji ekonomicznej oraz szerokiego spektrum materiałów, publikacji i dyskusji środowisk opiniotwórczych. W tym jednym zdaniu zawarłem kilka ocen.

Po pierwsze, wspomniany regres datuję na 1989 rok, chociaż wielu Czytelników wolałoby te datę przesunąć o kilkadziesiąt lat wcześniej. Jest to zamierzone, gdyż względna ocena polskiej świadomości ekonomicznej w okresie komunistycznym wypada, wedle mojego rozeznania, korzystniej aniżeli teraźniejsza. Dotyczy to nie tylko „prywatnego” rozeznania Polaków w sytuacji społecznej i ekonomicznej kraju i świata, ale także działalności instytucji publicznych. Trzeba przypomnieć, że dominacja marksistowskiej doktryny ekonomicznej wywarła negatywny wpływ na świadomość i zachowania ludzi. Jednak z czasem coraz wyraźniej zarysowywały się fakty świadczące, iż nacisk na „homo sovieticus” jest wykorzystywany jako zasłona dymna do ukrywania późniejszych, negatywnych deformacji świadomości społecznej. Najistotniejsze wydaje się to, że w okresie komunizmu nauki ekonomiczne w Polsce pełniły podwójną rolę. Miały wyraźnie zarysowane cele ideologiczne, ale miały również wyraźnie zarysowane cele poznawcze i praktyczne, bez których realizacji niemożliwy byłby ówczesny rozwój gospodarczy. Regres w tym zakresie głównie polega na tym, że miejsce tych celów zajęła silna indoktrynacja neoliberalna, zaś cele poznawcze i praktyczne zostały praktycznie wykorzenione z nauk ekonomicznych. Od dawna nazywa się to „teoretyzowaniem” oderwanym od zainteresowań i realiów społecznych. Za tym jednak poszedł upadek badań naukowych nad gospodarką polską, a dalej – likwidacja najważniejszych instytutów naukowo-badawczych.

Po drugie, stan świadomości ekonomicznej Polaków jest alarmujący, czego mamy liczne przykłady. Głównie chodzi o niezrozumienie ekonomicznego znaczenia sektora publicznego i sprzyjanie jego systematycznej likwidacji. Sądzę, że nawet większość Czytelników chciałoby uzyskać tutaj szersze wyjaśnienie, dlaczego ten sektor jest potrzebny i jak ważne jest jego efektywne funkcjonowanie. To niezrozumienie, dotyczące elementarnych zagadnień ekonomicznych, tworzy szeroką przestrzeń dla naruszania interesu publicznego i w rezultacie utraty bezpieczeństwa narodowego, a także socjalnego.

Po trzecie, mówię o braku dostępu do wiedzy ekonomicznej, co może wydawać się niesłuszne i niesprawiedliwe. Wszak setki tysięcy studentów mają okazję poznać makroekonomię i mikroekonomię (wykładane w Polsce obligatoryjnie na większości uczelni). Zapewne jakość ich nauczania jest różna i nie warto czynić pochopnych uogólnień.
Jest niestety gorzej. Akademickie środowisko ekonomiczne jest w Polsce praktycznie martwe, jeśli ocenia się je z punktu widzenia zaangażowania w sprawy rozwoju ekonomicznego Polski. Jest ono „wielkim niemową”, jeśli chcemy wysłuchać polemik i dyskusji ekonomicznych, a tym bardziej ocen polityki gospodarczej rządu. Jest ono niemal zupełnie zdezorganizowane, gdyż organizacje naukowe i zawodowe ekonomistów, w tym Polskie Towarzystwo Ekonomiczne zajmują się raczej wynajmem niewykorzystanych powierzchni, aniżeli troską o interesy środowiska. W tej sytuacji o jakości nauczania ekonomii lepiej nie wspominać.

Po czwarte, ponieważ brak dostępu do wiedzy naukowej dotyczy nie tylko sfery edukacji akademickiej, a także bezpośredniego dostępu do istniejących zasobów materiałów i publikacji, zarzut wydaje się przesadny. Nic podobnego. Nad informacją przeważa bowiem dezinformacja i „niewidzialna cenzura”. Pop-media przejęły inicjatywę, racząc słuchaczy i widzów opiniami „ekspertów ekonomicznych” wziętych z kapelusza. Myśl ekonomiczna przeszła podobną ewolucję co przemysł filmowy w Hollywood.

Po piąte, jest tutaj miejsce na zarzut epigonizmu. Wiedza ekonomiczna w Polsce (zarówno akademicka jak i popularna) jest wiedzą zewnętrzną, oderwaną od realiów społecznych i gospodarczych Polski i równie dopasowana do polskich problemów jak kostium plażowy do Eskimosa. To tworzy sztuczny raj dla ekonomistów zachodnich, którzy mogą wcielać się w rolę mentorów bez konieczności zgłębienia realiów Polski oraz bez żadnej odpowiedzialności za forsowane zalecenia i projekty. Jest przy tym oczywiste, że występując z podobnym mentorstwem wobec problemów gospodarki amerykańskiej czy brytyjskiej narażaliby się na szyderstwo i kompromitację. Taka „konkurencja myśli”, niestety wspierana przez rząd, a zwłaszcza przez międzynarodowe organizacje finansowe niszczy wszelką myśl ekonomiczną. Niszczy ekonomistów.

(aby przeczytać cały artykuł pobierz plik)

A.S., St. Z.

Logowanie