White – Collar Crime, czyli przestępczość „białych kołnierzyków” jest od dawna uznana za jeden z ważniejszych przejawów współczesnej patologii ekonomicznej i społecznej. Tutaj jednak zwracamy uwagę na trzy szczególnie ważne aspekty W-CC (tym skrótem oznaczamy dyscyplinę badań naukowych, a nie badany fenomen), które nadają wagę tej publikacji.
Po pierwsze, w ciągu ubiegłych 14 miesięcy kryzysu światowego mogliśmy stwierdzić (dla wielu było to zaskoczeniem), że skala przestępczości finansowej w świecie okazała się znacznie większa, niż wcześniej sądzono, a ponadto poza najbardziej bulwersującymi aferami kryminalnymi, przed naszymi oczami rozciągała się szeroka panorama zalegalizowanych lub tolerowanych przez nadzór finansowy poszczególnych krajów ataków i nadużyć spekulacyjnych. To nie jest żadna opowieść zza oceanu, to jest również opowieść o sytuacji w Polsce. Mimo, iż mit przyzwoitości lub ekskluzywności banków zagranicznych rozpadł się z wielkim hukiem, mechanizm „tolerancji”, a nawet służalczości wobec banków dopuszczających się kolosalnych nadużyć, z niekwestionowanym działaniem na szkodę klientów (tym razem – krajowych) nadal funkcjonuje.
Po drugie, nie możemy akceptować poglądu, że chodzi tutaj o szczególny rodzaj przestępczości, a mianowicie o przestępczość ekskluzywną, którą można przeciwstawić przestępczości pospolitej . To jest (może niezamierzone) pomniejszanie znaczenia fenomenu przestępczości “białych kołnierzyków” (określenie, które wraz z rozwojem badań nad nim staje się coraz bardziej umowne; doprawdy nie chodzi o warstwę społeczną określaną mianem „białych kołnierzyków”). Skala szkód finansowych, a także prymitywizm akcji pozbawionych właściwego nadzoru, lokuja tę przestępczość na pierwszym miejscu. Wolimy więc, w ślad za niektórymi badaczami tego fenomenu podkreślić inną różnicę, a mianowicie między przestępczością współczesną oraz przestępczością tradycyjną. White – Collar Crime jest synonimem przestępczości współczesnej – lub szerzej: nie tylko przestępczości, lecz także zachowań oszukańczych i nadużyć zaufania - jakkolwiek nie obejmuje swym zakresem całej różnorodności zachowań i form dewiacyjnych, które możemy obecnie obserwować (i doznawać ich negatywnych skutków). W tym sensie W-CC jest dyscypliną badań odpowiadająca na potrzeby współczesności. Zwrócenie uwagi na tę dyscyplinę badań sprzyja bez wątpienia lepszemu zrozumieniu współczesności.
Po trzecie, W-CC przenosi punkt ciężkości charakterystyczny dla zainteresowań przestępczością z zachowań jednostkowych, personalnych, na przestępcze zachowania współczesnych firm i korporacji. To jest temat szeroki, ponieważ z biegiem lat firmy i korporacje uzyskały szczególny status osób korzystających z wolności i praw przysługujących osobom fizycznym. W-CC ujawnia kryminalne aspekty współczesnego biznesu i zarazem nowe formy przestępczości. Jest to ważne, gdyż przeciwstawia się naiwnej (lecz intensywnie propagowanej) idealizacji współczesnego biznesu oraz liberalizacji handlu i inwestycji otwierającej kraje dla środowisk kryminalnych. Jest zatem elementem rozpoznania specyfiki współczesnego biznesu, obdzierającym niejako ze złudzeń i sprzeciwiającym się “opowiadaniu bajeczek”. W tym zakresie jest wiedzą nieodzowną nie tylko dla zachowania realizmu w ocenie sytuacji ogólnej, lecz także wiedzą użyteczną w zarówno w działalności biznesowej (ponieważ ujawnia groźne zachowania potencjalnych wspólników i kontrahentów) jak też dla zdrowej polityki ekonomicznej rządów.
Naszym celem jest wskazanie potrzeby wszechstronnego wzbogacenia wiedzy o współczesnych zjawiskach dewiacyjnych. Wiemy, że nie trafi to do przekonania środowiskom poddanym presji układów przestępczych czy mafijnych, w tym także niestety – większości środowisk akademickich. Niepokoi nas ich włączenie się w obieg kryminalno-mafijny, zwłaszcza w dwóch dziedzinach: finansów i nieruchomości.
Jednakże wzbogacenie tej wiedzy jest potrzebne i to w kilku wymiarach. Skoro Withe -Collar Crime stanowi dziś sztandarową postać przestępczości w świecie współczesnym i dotyczy wielu dziedzin biznesu, nie sposób pominąć ekonomicznego wymiaru tych zjawisk, a ściślej biorąc, - ukazania reakcji współczesnej ekonomii. Mimo, iż ekonomia nie dostarcza jeszcze jednolitego i konsekwentnego stanowiska wobec występujących w świecie gospodarczym zjawisk dewiacyjnych, warto przynajmniej zakwestionować powszechne w Polsce przekonanie, że ekonomia nie widzi potrzeby zajmowania się patologiami społecznymi w życiu gospodarczym, a nawet – nie uznaje ich za czynniki ograniczające rozwój ekonomiczny . Z jednej strony, takie przekonanie jest udziałem cenionych przez media ekonomistów i publicystów ekonomicznych, którzy wręcz prowokacyjnie prezentują je cynicznie jako element ortodoksji ekonomicznej oraz z drugiej strony - krytyków ekonomii, którzy w rzekomym lekceważeniu patologii życia społecznego przez ekonomię widzą jej naturę (oderwanie ekonomii od moralności). Lansowanie tego przekonania, nawet w dobrej wierze, fałszuje obraz współczesnej ekonomii, a zarazem jest bardzo szkodliwe dla rozwoju ekonomicznego (bowiem sprzyja konserwowaniu występujących patologii społecznych). Krytyka ekonomii jako nauki rzekomo zbudowanej na tym przekonaniu jest szkodliwa, gdyż sugeruje, że ekonomia jest zasadniczo niemoralna. Zaryzykujemy stwierdzenie, że wśród naszych etyków, w tym także etyków katolickich, dominuje takie przekonanie, owocując zarówno niedocenianiem wiedzy ekonomicznej, jak też pewną bezradnością wobec bulwersujących przykładów patologii społecznej w polskim życiu gospodarczym. Tymczasem amoralne koncepcje (neoliberalnej i neoinstytucjonalnej) ekonomii nie są jedyne i wskutek obecnego kryzysu światowego przeżywają swój „kryzys ekonomii”.
Jest zrozumiałe, że ekonomiści nie są tutaj bez winy, bowiem w różnorodności dochodzących do głosu w ekonomii teorii i opinii można bez trudu znaleźć nurty wrogie lub “neutralne” wobec patologii społecznej albo podważające zasadność wszelkiego wartościowania zachowań ekonomicznych, nie wyłączając stosowania kryteriów i norm etycznych. Od lat osiemdziesiątych można było z niepokojem obserwować renesans teorii ekonomicznych, które stanowią jawną apologetykę zła, w tym zwłaszcza współczesny ewolucjonizm ekonomiczny, określany mianem bioekonomii (nawiązujący do Malthusa, Darwina, Marksa i Schumpetera) . Nie jest to najważniejsze. O wiele ważniejsze jest dostrzeżenie odwrotu współczesnej ekonomii od tych nurtów, chociaż nie zawsze konsekwentnego i nie przyjmowanego przez wszystkich z aplauzem.
Nie przeczą temu dwa znane wszystkim fakty. Pierwszy, że nadal pojawiają się książki i artykuły teoretyczno- ekonomiczne o trudnym do ukrycia amoralnym przesłaniu ideowym, czego znamiennym przykładem są apologetyczne publikacje na temat globalizacji (jednak coraz częściej wypierane przez bardziej obiektywne analizy tego złożonego procesu ) . Drugi, że ciągle dominuje (również w Polsce) zadufane mentorstwo stanowiące tani substytut poważnej krytyki i dyskusji ekonomicznej (co świadczy, że rozwój polskiej myśli ekonomicznej nie jest zadowalający).
Dla nas ważnym punktem odniesienia jest reakcja etyki katolickiej na współczesne przeobrażenia, nowe formy oraz rosnący zasięg patologii społecznej. W-CC uznajemy za powszechnie dostępne oraz w miarę obiektywne rozpoznanie tych przeobrażeń. Ułatwia ono uchwycenie zmian rzeczywistości, co pozwala na stawianie pytań o reakcje na tę rzeczywistość. Niestety, cechujący etykę uniwersalizm nie jest, naszym zdaniem, wystarczający do ustaleniem relacji między etyką a rzeczywistością gospodarczą, bowiem rzeczywistość - jako przedmiot oceny etycznej – nie powinna być werbalizowana.
Ogólny kierunek tych rozważań zdaje się układać w jeden logiczny postulat: wiele jest jeszcze do zrobienia. Chcąc uniknąć przesadnie asekuracyjnych wypowiedzi postulat ten powinienem zostać sformułować ostrzej: wiele jest zaległości. Dopiero na tym tle “iskrzą” trafne spostrzeżenia i stwierdzenia, które stanowią współczesny dorobek etyki katolickiej.
Dziś pojawiają się pewne pytania bez wątpienia nowe, zwłaszcza w dziedzinie etyki ... Uczeni, ale także opinia publiczna, zwykli ludzie, domagają się od Kościoła odpowiedzi dotyczących tego, co niejasno odczuwają bądź jako ograniczenie swojej wolności, bądź przeciwnie, jako gwarancję swojej wolności .
Reakcje ekonomii na współczesne formy patologii gospodarczej i społecznej zasługują na uwagę przede wszystkim dlatego, że – wbrew powierzchownym opiniom – ekonomia nie musi uciekać od zagadnień etycznych. Jednak pozostaje do zbadania zgodność “wątku etycznego” współczesnej ekonomii z etyką katolicką. Z góry można powiedzieć, że ta zgodność jest niepełna. W kilku punktach jest ona zastanawiająco duża. W innych - etyka katolicka nie ma skrystalizowanego stanowiska lub dysponuje zaledwie jego szkicem. W jeszcze innych punktach może okazać się dla ekonomii cennym sojusznikiem.
W-CC i problem “amoralnej kalkulacji”
Specyfika przestępczości “białych kołnierzyków” stanowi ciągle przedmiot sporu. Zdaje się przeważać pogląd, iż istnieje określony mechanizm lub model działalności przestępczej, wspólny dla wszystkich tradycyjnych przestępstw. Stąd wynika możliwość stosowania jednolitego wytłumaczenia obserwowanych zjawisk kryminalnych. Wątpliwości pojawiają się z chwilą poszukiwania wytłumaczenia (modelu) dla zjawisk Withe-Collar Crime. Uważa się, że ogólny mechanizm działalności przestępczej nie ma zastosowania do tych zjawisk Badania W-CC mają interdyscyplinarny charakter, jednakże integruje je oś socjologia – prawo. Wspomniany pogląd sugeruje niedostatek socjologicznych interpretacji przestępczości, ale także modeli regulacji prawnych, uwzględniających także penalizację.
Istotne jest wyróżnienie trzech charakterystycznych problemów.
Pierwszy to wspomniane już przeniesienie punktu ciężkości z zainteresowania jednostkowymi zachowaniami przestępczymi na zachowania przestępcze firm i korporacji. Warto przypomnieć, że zainteresowanie jednostkowymi zachowaniami ekonomicznymi stanowi tradycyjny motyw ekonomii, prawa, a także etyki (również etyki katolickiej, chociaż nie w duchu indywidualizmu metodologicznego, lecz personalizmu). To ekonomia klasyczna wniosła pojęcie racjonalności zachowań ekonomicznych cechujących jednostki i przeniosła je na zachowania podmiotów gospodarczych (przedsiębiorców, konsumentów). Warto zauważyć, że fundamentalne doktryny prawne, szczególnie w zakresie prawa karnego “biorą pod lupę” jednostki (w ich opozycji do społeczeństwa, państwa lub ideologii), co znajduje najbardziej dobitny wyraz w znacznej przewadze znaczenia przypisywanego prawu prywatnemu i jego pierwszeństwu przed prawem publicznym. Także w etyce katolickiej, nawiązującej do personalizmu, a także w życiu wspólnot katolickich (szczególnie parafialnych) odniesienie do osoby ludzkiej i jej osobistych relacji z Bogiem odgrywa fundamentalne znaczenie.
Nie są to praktyki, które należy podważać. Trudno jednak nie zauważyć, że korporacje i rynki znajdują się poza tymi centralnymi obszarami ekonomii , prawa i etyki. Jednak warto tym bardziej zaznaczyć, że dolegliwe problemy (technologiczne, ekonomiczne, prawne, etyczne) wyraźnie przesunęły się w kierunku intensyfikujących się, negatywnych zachowań firm i korporacji gospodarczych. Stąd taka atrakcyjność pojęcia „struktur zła”. Lecz co to oznacza? Przede wszystkim to, że miłość dla człowieka staje się jeszcze trudniejsza i wymagająca wielkiej mądrości. Stąd takie znaczenie „miłości w prawdzie”.
W-CC wskrzesiło zapomnianą już dyskusję nad etyczną stroną zachowań ekonomicznych, tym razem nie tylko zachowań jednostkowych (będących udziałem mistyfikacji homo economicus), lecz zachowań zbiorowych i zorganizowanych w silne i wpływowe podmioty gospodarcze. Zasadnicza kwestia sprowadza się do wątpliwości, czy większość współczesnych korporacji nie stanowi amoralnych kalkulatorów. Nie chodzi o zachowania “sprowadzone na złą drogę” poprzez zarządy, mechanizmy rynkowe czy regulacje prawne, lecz o nieskuteczność tych mechanizmów i regulacji stawiającą pod znakiem zapytania uzasadniające je teorie ekonomiczne i koncepcje regulacji prawnej. Racjonalne, amoralne i nie sentymentalne zachowania korporacji zostały początkowo wymierzone przeciwko ograniczeniom sprawności technologicznej, a w późniejszych latach ześrodkowane na manipulacji ludźmi przez reklamę, technice sprzedaży, propagandzie i lobbistyce . Jest przy tym charakterystyczne, że zasadnicza różnica między pojedynczymi ludźmi (lub małymi firmami) oraz współczesnymi korporacjami sprowadza się zarówno do mniejszej podatności na regulacje tych drugich, jak też do zdecydowanie wyższej sprawności w amoralnej kalkulacji. Kierownicy i dyrektorzy korporacji nie tylko mają lepiej zdefiniowane kryteria maksymalizacji zysku lub wartości kapitałowej, ale dysponują lepszymi zespołami księgowych i rewidentów. Korporacje lepiej analizują (identyfikują, mierzą i kalkulują) ryzyko prawne. Korporacje łatwiej ukrywają swoje amoralne praktyki. Są zdolne do kreowania pozytywnego wizerunku i zdobywania sympatii klientów. Natomiast ich ofiary są zbyt słabe, aby z nimi walczyć .
Przedstawiony skrótowo obraz korporacji – amoralnych kalkulatorów - ufundowany na badaniach W-CC, odbiega znacznie od popularnych zapatrywań na pozytywną rolę współczesnych korporacji (zwłaszcza zapatrywań formułowanych w apologetycznych rozważaniach o globalizacji), ale także jest bardziej krytyczny od popularnej krytyki rozlicznych negatywnych tendencji zachodzących w świecie współczesnym, takich jak konsumpcjonizm, dehumanizacja stosunków ekonomicznych, praktyki dyskryminacyjne, wykorzystywanie środków politycznych i militarnych dla celów ekonomicznych itp.
W tym zakresie nauczanie Kościoła jest dzisiaj bardziej uporządkowane i wyważone, a także lepiej wskazujące na istotę zła. Ułatwia ono rozszerzenie ram oceny negatywnych tendencji, na przechodzenie od zła jednostkowego do zła w wymiarze zbiorowym i organizacyjnym. Warto zatem zatrzymać się nad słowami Jana Pawła II stanowiącymi syntezę przewartościowań wynikających z tej tendencji:
Postęp poznania naukowego stał się motorem ogólnego postępu kulturalnego. Techniczne przekształcanie świata wydało się wielu celem i sensem nauki. Tymczasem okazało się, że postęp cywilizacyjny nie zawsze poprawia warunku życia. Istnieją następstwa niezamierzone i nieprzewidziane, które mogą być niebezpieczne i zgubne. [...]Szczególnej wagi nabiera ta problematyczność w odniesieniu do myślenia naukowego o człowieku. Tak zwane nauki antropologiczne mają istotne i dalekosiężne osiągnięcia poznawcze, jeśli chodzi o ludzkie działanie i zachowania. W kulturze naznaczonej techniką grozi im jednak niebezpieczeństwo nadużycia do manipulowania człowiekiem dla celów panowania ekonomicznego i politycznego. Wypowiadając te słowa Jan Paweł wyraźnie zastrzega jednak, że: Nie ma powodu, żebyśmy widzieli naszą kulturę naukowo-techniczną w przeciwstawieniu do świata Bożego stworzenia. Jest oczywiście rzeczą jasną, że poznanie techniczne może być wykorzystane zarówno ku dobremu, jak i ku złemu .
Drugi problem dotyczy globalnego zasięgu przestępczości “białych kołnierzyków”, stanowiącej obecnie twardy rdzeń przestępczości międzynarodowej. Jest ona zjawiskiem globalnym. O ile w sygnałach dotyczących “amoralnej kalkulacji” współczesnych korporacji gospodarczych duży niepokój wywołać powinna nieskuteczność tradycyjnej regulacji prawnej, o tyle przy omawianiu globalnego zasięgu Withe-Collar Crime powodów do niepokoju jest więcej. Wymienimy najważniejsze: nieefektywne systemy nadzoru finansowego, o czym się mówi od kilku miesięcy (co odnosi się szczególnie do przestępczości finansowej: ataków spekulacyjnych, agresywnych przejęć kapitałowych, oszustw podatkowych, prania brudnych pieniędzy itp.), do korupcji rządów i organizacji międzynarodowych, do przyjaznej dla przestępczości międzynarodowej liberalizacji krajowego prawa gospodarczego. Poprzestając na sygnalizowaniu tego niepokojącego splotu problemów, ograniczymi się do dwóch znamiennych wypowiedzi. Pierwsza z nich pochodzi z książki Martina i Schumana, piszących już w 1996 roku:
Konsekwencje są przerażające. Zorganizowana przestępczość już dzisiaj uchodzi wśród ekspertów za najszybciej rozwijającą się gałąź gospodarki na świecie, przynoszącą rocznie zyski rządu 500 miliardów dolarów.[...] Wraz ze wzrostem kapitałów rośnie nieustannie siła przestępczych karteli, pozwalająca im korumpować bądź też całkiem przejmować legalne przedsiębiorstwa i państwowe struktury władzy. Staje się to tym bardziej groźne, im słabiej owe struktury są rozwinięte. Nieco dalej dodają: Tak oto państwo i polityka na całym świecie przechodzą do defensywy .
Inna wypowiedź pochodzi z jednej z najwybitniejszych publikacji analizujących współczesne kryzysy ekonomiczne. Czytamy w niej:
Wyprawa w dziedzinę oszustw finansowych oraz innych przestępstw popełnianych przez “białe kołnierzyki” być może odciąga nas od ekonomicznej analizy gorączek, panik oraz roli pożyczkodawcy ostatniej instancji, niemniej jest nieunikniona. Kryzysy handlowe i finansowe ściśle wiążą się z transakcjami, które wykraczają poza, niewyraźne wprawdzie, granice prawa i moralności.
Pogląd ten dla Kindlebergera jest punktem wyjścia do stwierdzenia, że kwestie etyczne zyskały na znaczeniu w latach osiemdziesiątych . Przeświadczenie to odnosi zarówno do ekonomii jak i kształcenia managerów.
Trzeci problem wykracza poza obszar działalności biznesowej (lub sektora prywatnego) i dotyczy największej współczesnej plagi sektora publicznego: korupcji. Jest to problem wymagający uwzględnienia głównie dlatego, że często bywa trywializowany. Tymczasem zarówno w W-CC (gdzie problem korupcji zajmuje ważne miejsce) jak też w szeregu badań spoza tej dyscypliny badawczej badań ukazuje się niszczące działanie korupcji, dotykające wszystkich niemal sfer życia społecznego: gospodarki, państwa, prawa i moralności.
Zwracając uwagę na zależności zachodzące między korupcją i moralnością wypada zauważyć, że w wielu publikacjach zależność ta jest skrzętnie przemilczana. Rose-Ackerman silnie akcentuje ekonomiczne przesłanki i konsekwencje korupcji oraz poszukuje ograniczających ją reform politycznych. Natomiast zupełnie pomija moralny aspekt tego zjawiska . Znacznie lepiej wygląda podejście braci Kamińskich (socjologa i ekonomisty) stwierdzających w końcu, że opisane wcześniej patologie są przykładem spirali występku. Ich stwierdzenie o konieczności przejścia od spirali występku do spirali cnoty (co może przywrócić równowagę między społeczeństwem i państwem) jest przemyślane i zasługuje na poważną dyskusję. Czynnikiem decydującym – piszą - jakości państwa jest dojrzałość intelektualna i moralna społeczeństwa obywatelskiego .
Współczesna przestępczość w świetle ekonomii
Możliwie najkrócej odnotujemy tutaj najważniejsze przejawy odwrotu współczesnej ekonomii od czystej ekonomii. Przejawów tych jest więcej, a ponadto warto pamiętać, że nigdy nie brakowało publikacji ekonomicznych zahaczających o sprawy etyczne. Jeśli jednak będziemy poruszać się w kręgu ortodoksji ekonomicznej, wyznaczanej przez kilka najsilniejszych ośrodków akademickich w świecie i może jeszcze kilku wpływowych indywidualistów (jak Tobin czy Becker), problematyczność wspomnianego odwrotu zdecydowanie słabnie. Jak wspomnieliśmy wcześniej, głównymi promotorami są tutaj ekonomiści nurtu neoliberalnego i neoinstytucjonalnego, w czym nie ma w tym nic dziwnego, bowiem wcześniej czołowi przedstawiciele ekonomii instytucjonalnej (Veblen, Commons) nie stronili od kategorii moralnych i sądów wartościujących, nawet za cenę bulwersowania środowiska akademickich ekonomistów. Jednak trzeba zaznaczyć, że mamy do czynienia z szerszym zjawiskiem. Obejmuje ono także amerykański nurt ekonomii neokonserwatywnej (tzw. ekonomię podaży), czyli nurt zdecydowanie nostalgiczny (Gilder), sięgający po tradycyjne “amerykańskie wartości” i usiłujący je na jakoś zracjonalizować. Nas interesuje szczególnie kwestia oceny moralnej zjawisk przestępczych we współczesnej ekonomii, toteż wybór przykładów ilustrujących sygnalizowany odwrót od czystej ekonomii będzie dość zawężony.
Najbardziej wyraźny sygnał do odwrotu daje wypowiedź Posnera z wystąpienia w Valparaiso University School of Law pod znamiennym tytułem: Prawo i ekonomia są moralne . Jest to jednak głównie deklaracja, a nie naukowe uzasadnienie. Posner nawiązuje do licznych ocen moralnych w pracach A. Smitha, nie stroniąc oczywiście od przypomnienia, że jest on również autorem Teorii uczuć moralnych. Deklaruje silne zainteresowanie filozofią moralną. Posner jest główną postacią tzw. ekonomicznej analizy prawa, jednej z kilku dyscyplin rozwijanych w nurcie ekonomii neoinstytucjonalnej. Staje obok Coase i Beckera jako trzeci promotor tej dyscypliny.
W szeregu – Coase – Becker – Posner najważniejsza rola przypada pierwszemu. Jest on pierwszoplanową postacią neoinstytucjonalizmu. Budując teorię efektów zewnątrznych tworzy podwaliny pod teorię praw własności (Alachin, Pejsowic), teorię kosztów transakcyjnych (Wiliamson), ekonomiczną analizę prawa i dalsze dyscypliny neoinstytucjonalne. I nie tylko (wystarczy znowu wspomnieć o ekonomii sektora publicznego). Warto zatem zwrócić uwagę, że kategoria efektów zewnętrznych ma podwójną konotację moralną. Pierwsza jest oczywista: rozróżnienie dodatnich i ujemnych efektów zewnętrznych jest postępowaniem wartościującym. Druga ukryta jest w zmianie kierunku zainteresowań; z zainteresowania zachowaniami prywatnych podmiotów gospodarczych na zainteresowanie społecznymi skutkami tych zachowań; w uznaniu, iż realizacja interesu prywatnego nie jest społecznie neutralna (bowiem może generować efekty zewnętrzne).
Beckera postrzegamy jak fabrykę teorii ekonomicznych. To on jest ojcem ekonomii przestępstwa, nowej ekonomii rodziny, a także mniej znanej ekonomii altruizmu. Jakkolwiek nas interesuje głównie ekonomia przestępstwa, warto przytoczyć kilka słów krytyki dotyczącej większości jego prac, którą podzielam:
Prace Beckera znakomicie nadają się do skarykaturyzowania, ponieważ posługuje się on bardzo rozbudowanym aparatem w celu wyprowadzenia wniosków, które niekiedy są oczywiste, jeśli nie banalne. Jego teoria małżeństwa zaczyna się następującą obserwacją:” Ponieważ mężczyźni i kobiety konkurują między sobą poszukując partnera, założyć można, że istnieje rynek małżeństw. Konkretna osoba decyduje się na zawarcie małżeństwa, “jeżeli oczekiwana użyteczność małżeństwa przewyższa użyteczność pozostawania w stanie wolnym lub kontynuowania poszukiwań bardziej odpowiedniego partnera”.
Wracając jednak do ekonomii przestępstwa trzeba zaznaczyć, żewidoczne u twórców tej ekonomii założenie „amoralnej kalkulacji” akurat w tym przypadku jest jak najbardziej na miejscu.
Etyka katolicka wobec problemów przestępczości
Przechodząc do najtrudniejszej partii niniejszego tekstu, musimy przede wszystkim usprawiedliwić stosowanie terminu etyka katolicka zamiast powszechniej stosowanego etyka chrześcijańska. Chodzi o zaznaczenie, że utożsamianie etyki chrześcijańskiej z etyką personalistyczną nie ułatwia zadania, a co najmniej zaostrza rozbieżności między etyką chrześcijańską a ekonomią. Chodzi o to, że pod zewnętrzną warstwą dialogu między tymi dwoma dyscyplinami wiedzy kryje się walka o prymat w ocenie znaczenia jednej i drugiej dyscypliny. Chociaż hierarchia nauk jest czymś anachronicznym i wyzwala podejrzenie o próżność autorów windujących uprawianą przez siebie dziedzinę, w tym przypadku jest to trudna do pokonania bariera. Wydaje się, że owa bariera znajduje wyraz przede wszystkim w przeciwstawieniu dwóch racjonalności: moralnej i ekonomicznej. Nieporozumienie polega na tym, że nie ma dwóch racjonalności, są jedynie dwie sprzeczne teorie racjonalności (etycznej i ekonomicznej).
W tym sensie pojęcie etyki chrześcijańskiej (personalistycznej) może okazać się zbyt wąskie, ponieważ nie formułuje “jednej racjonalności”.
(aby przeczytać cały artykuł pobierz plik)
Prof. dr hab. Artur Śliwiński