Biuletyn jest wydawany tylko w formie elektronicznej.
Na niniejszej stronie dostępne są wyłącznie jego zdekodowane fragmenty.
Całość opracowana jest w formacie PDF, który ułatwia
pobieranie zamieszczonych w nim tekstów.

Przegląd prasy

Komunikaty, ogłoszenia

Część piąta: Schemat Ponziego

2010-01-05

30. Wydaje się niezwykłym, a zarazem niewiarygodnym paradoksem, że polski kapitał prywatny zamiast uwolnić się od ograniczeń komunizmu i odzyskać należne mu miejsce w gospodarce, został zepchnięty na odległy margines życia gospodarczego - zredukowany do czynnika podrzędnego w stosunku do kapitału zagranicznego.

Utrata ogólnonarodowych zasobów majątkowych w wyniku „prywatyzacji” nie przełożyła się na wzrost prywatnych zasobów majątkowych Polaków. Natomiast silnie uszczuplone zostały polskie zasoby majątku publicznego.

Należy wystrzegać się popularnej, dzięki propagandzie rządowej, sugestii, iż było to spowodowane ograniczonymi możliwościami finansowymi Polaków oraz naturalną przewagą możliwości finansowych zagranicy. Taka sugestia nadal przewija się przez oficjalne komentarze dotyczące przyczyn zahamowania wzrostu polskiego kapitału prywatnego. Zasadniczym czynnikiem była bez wątpienia dyskryminacyjna wobec polskiego (oraz polonijnego) kapitału polityka kolejnych rządów. Widać to w świetle istniejących dotychczas regulacji prawnych, umów międzynarodowych, zaleceń MFW i Banku Światowego, a także w świetle polityki przyciągania i „preferencji” dla inwestorów zagranicznych.

31. Kapitał polski był „godny pogardy” (tak to przedstawiali „reformatorzy”, uzasadniając niekorzystne transakcje „prywatyzacyjne”), kapitał zagraniczny zaś był przyjmowany z zachwytem i bez należytej kontroli. Nawet wówczas, gdy napływał do Polski kapitał czysto spekulacyjny, niejasnego pochodzenia czy przestępczy. Taka schizofreniczna polityka gospodarcza funkcjonowała przez całe 20 lat i funkcjonuje nadal.

Ochrona własności polskiej była i jest nieporównywalnie słabsza niż ochrona własności zagranicznej, zwłaszcza wobec organów skarbowych i sądowych.

Utrata zasobów majątkowych przez Polskę oraz zahamowanie ich reprodukcji nie były zjawiskami przypadkowymi lub „kosztem transformacji”. Oznacza ona, że „prywatyzacja”, a ściśle biorąc - narzucające ją czynniki polityczne (krajowe i zagraniczne) nastawiły się na zniszczenie naturalnej podstawy rozwoju gospodarki polskiej.

Także spadek zatrudnienia i aktywności zawodowej, bezrobocie i emigracja zawodowa były nieuchronnym rezultatem działania tych czynników, w tym wywołanego przez te czynniki spadku możliwości produkcyjnych Polski.
Nie mogło być również mowy o rozwoju technologicznym w Polsce.

W ten sposób zagrożone zostały nie tylko szanse wzrostu ekonomicznego, ale także, i przede wszystkim, podstawy egzystencjalne narodu polskiego. Polityka realizowana w latach 1989-2009 była w istocie rzeczy polityką antynarodową.

32. Pytanie, jak doszło do tak głębokiej i długotrwałej destrukcji gospodarczej i politycznej, a przy tym do skutecznego zafałszowania istoty przemian gospodarczych w Polsce jest pytaniem otwartym. Ramy niniejszego raportu są zbyt wąskie, aby tutaj na to pytanie odpowiedzieć. Wstępnie możemy zaznaczyć, że było to możliwe jedynie w sytuacji wykluczającej naturalne w demokratycznym społeczeństwie sprzężenie zwrotne pomiędzy władzą i społeczeństwem. Było to możliwe jedynie dzięki arbitralnemu narzucaniu społeczeństwu rozwiązań sprzecznych z jego żywotnymi interesami ekonomicznymi, prawnymi i politycznymi.

33. Polityka gospodarcza kolejnych rządów była programowo nastawiona na ograniczanie roli państwa w sferze gospodarczej, a od tego (jeśli nie ma umiaru) blisko leży granica, za którą ograniczenie roli państwa przeistacza się w totalną destrukcję. W Polsce nastąpiło przekroczenie tej granicy. Sektor publiczny stał się głównym terenem rabunkowej ekspansji zachodnich korporacji i krajowych układów korupcyjno-mafijnych. Jedne i drugie są obciążone krótkowzrocznymi celami oraz cechujące się „amoralną kalkulacją”. Niezależnie od motywów, wspieranie dotychczasowego modelu „przekształceń własnościowych” było nie tylko destrukcyjne, lecz umacniające najbardziej aspołeczne i antynarodowe formy władztwa.

Polska ekonomia okazała się zbyt słaba lub niezdolna do koniecznej i skutecznej reakcji, oddając pole ideologom i propagandzistom Konsensusu Waszyngtońskiego. Nic dziwnego, że z upływem czasu skrystalizował się dwubiegunowy rozkład poglądów dotyczących zjawisk społeczno-gospodarczych w Polsce, przywracający podział na „my” i „oni”.

34. Należy także podkreślić, że iluzje wzrostu są obecnie podtrzymywane za pomocą „finansowania wzrostu” lub „opóźniania kryzysu” poprzez zadłużenie zagraniczne. Z jednej strony, mamy do czynienia ze znikomymi i nadal ograniczanymi możliwościami produkcyjnymi, z brakiem przeciwdziałania ich dalszemu spadkowi, z drugiej – z szybko rosnącym zadłużeniem, zwłaszcza zagranicznym.

W całym dwudziestoletnim okresie zadłużenie zagraniczne nie służyło już finansowaniu inwestycji publicznych, ale także nie posłużyło do ustabilizowania finansów publicznych. Biorąc pod uwagę fakt, że prowadzona w tym długim okresie prywatyzacja przedsiębiorstw państwowych stanowiła dodatkowe źródło walut obcych, o zadłużeniu zagranicznym można mówić jako o niezrozumiałym fenomenie ekonomicznym. Fenomen polega na tym, że spadek dochodów budżetowych z powodu malejącego sektora publicznego był (z wyjątkiem 1996 roku) znacznie większy od wpływów z prywatyzowanych przedsiębiorstw (dochodów z prywatyzacji i podatków od sprywatyzowanych przedsiębiorstw).

Zadłużenie zagraniczne likwidowało powstające w ten sposób niedobory. W takiej sytuacji dalszy wzrost zadłużenia zagranicznego jest praktycznie nieuchronny, a możliwości obsługi zadłużenia będą coraz mniejsze.
Odpowiada to schematowi Ponziego, który oznacza wypłaty realizowane nie z faktycznych dochodów, lecz podejmowanych kolejno i rosnących zobowiązań finansowych. Rząd w Polsce finansuje rozwój kryzysu.
Schemat ten nieuchronnie prowadzi do bankructwa.

***

W niniejszym raporcie nie rozpatrujemy przyczyn i zakulisowych akcji, które doprowadziły do obecnej sytuacji w Polsce. Nie ukazujemy istotnych konsekwencji społecznych, ekonomicznych i politycznych negatywnych przemian i okoliczności, w tym szczególnie „prywatyzacji”, „terapii szokowej” uformowania się kasty „nowych Polaków” (w analogii do Nowych Rosjan) i układów mafijnych.
Nie sądzimy też, że obecne problemy społeczno-ekonomiczne Polski można dostatecznie wiernie zobrazować posiłkując się wyłącznie ekonomiczną teorią wzrostu. Więcej uwagi należałoby poświęcić zagadnieniu zacofania gospodarczego oraz wpływom zjawisk globalnych (w tym obecnemu kryzysowi ekonomicznemu).

Jednakże mamy nadzieję, że dostatecznie wyraźnie wskazaliśmy na powagę sytuacji oraz pilną konieczność zmian.

Warszawa 6 stycznia 2010

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Logowanie