Badania dowodzą, że odpowiedzialne społecznie działanie leży w interesie przedsiębiorstw. Działanie takie polega na harmonizowaniu celów ekonomicznych i społecznych, na dbaniu o właściwe relacje i zrozumieniu potrzeb i oczekiwań zarówno pracowników, jak i dostawców, konsumentów, środowiska naturalnego i szerszej społeczności sąsiedzkiej związanej specyficzną przestrzenią, na której działa przedsiębiorstwo.
Jest to tym bardziej ważne, gdy społeczeństwo oczekuje od przedsiębiorstwa zaangażowania w sprawy społeczne, dbania o jego dobro. Wtedy bezpośrednio w interesie przedsiębiorstwa leży pozytywna odpowiedź na te oczekiwania. Zyskuje ono dzięki temu nie tylko aprobatę społeczną (czynnik bardzo ważny dla wizerunku, marki firmy), ale także zwiększa zainteresowanie swoja działalnością wśród potencjalnych klientów, a co za tym idzie – zapewnia wzrost sprzedaży, łatwiejszy dostęp do rynku kapitałowego, czy też wykwalifikowanych pracowników.
Tym bardziej więc staje się zrozumiałe, że obecne ortodoksyjne nurty ekonomiczne, charakteryzujące się owymi poważnymi zniekształceniami i zaburzeniami, wymagają głębokich zmian także w sposobie rozumienia przedsiębiorstwa. Świadomość konieczności urzeczywistnienia owych zmian można dostrzec coraz częściej w zachodniej literaturze poświęcone ekonomii i praktyce biznesu, która opowiada się za koncepcją potrzeby społecznej odpowiedzialności. Koncepcja ta wprawdzie traktowana jest tylko jako wysublimowane narzędzie uzyskiwania przewagi konkurencyjnej na globalnym rynku, na którym zarówno klienci jak i pracownicy, czy inwestorzy przywiązują coraz większą uwagę do wartości pozaekonomicznych. Mimo to, fakt ten dowodzi potrzeby, czy wręcz głodu postulatu społecznej odpowiedzialności w życiu gospodarczym [Por. M. Ryba, Etyka menedżera, dz. cyt., s. 23.]. P. Drucker w swojej książce „Społeczeństwo kapitalistyczne” przekonuje, że odpowiedzialność przedsiębiorstw powinna być rozumiana znacznie szerzej, tak by była adekwatna do jego władzy i wpływów. „… każda organizacja gospodarcza ponosi pełną odpowiedzialność za swój wpływ na społeczność lokalną i społeczeństwa, w których działa” [P. Drucker, Społeczeństwo kapitalistyczne, wyd. PWN, Warszawa 1999, s. 87.]. Odpowiedzialność wyraża się nie tylko w odpowiedzialności za swoje własne decyzje, ale także za konsekwencje owych decyzji dla innych. Potęga władzy gospodarczej wynikającej z globalizacji oraz znaczenie kulturowej roli przedsiębiorstw sprawiają, że podkreślenie adekwatności odpowiedzialności przedsiębiorstw do jego władzy i wpływów jest współcześnie istotnie uzasadnione [Por. M. Ryba, Etyka menedżera, dz. cyt., s. 25].
Wypowiadając się o społecznej odpowiedzialności jako podstawie rozwoju życia gospodarczego, społeczna nauka Kościoła szczególnie podkreśla konieczność troski o integralny rozwój człowieka. Jan Paweł II przypominał często, że rozwoju, który nierozerwalnie wiąże się ze społeczną odpowiedzialnością, nie należy pojmować w sensie wyłącznie gospodarczym, lecz w sensie integralnie ludzkim. Obok praw ekonomii przedsiębiorstwa winny kierować się również prawami moralnymi, które wskazują zawsze na człowieka, jako podmiot, sprawcę, a także cel całego procesu produkcji. Nie można dopuszczać do sytuacji, w której następuje pomieszanie, zachwianie czy wręcz odwrócenie porządku wyznaczonego przez Stwórcę; w której człowiek zostaje potraktowany jako narzędzie produkcji - instrument realizacji własnych hedonistycznych celów. Dlatego też rodzi się potrzeba wypracowania takiego modelu rozwoju, który nie ogranicza się wyłącznie do dziedziny gospodarczej, ale także szanuje prawa człowieka, jego wymogi moralne, kulturowe, duchowe, płynące z porządku prawdy i dobra właściwego istocie ludzkiej [Por. Jan Paweł II. Encyklopedia nauczania społecznego, A. Zwoliński (red.), Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne, Radom 2005, s. 150]. Żaden bowiem rozwój gospodarczy nie może stanowić prawdziwego i trwałego wzbogacenia społeczeństwa, jeżeli będzie dokonywać się kosztem wartości duchowych. Co więcej, rozwój ten będzie jednostronny i niepełny, jeżeli materializm, chęć zysku lub egoistyczne dążenie do bogactwa czy też władzy zajmą miejsce takich wartości, jak wzajemna troska o innych, solidarność, miłość, prawda, sprawiedliwość, bezinteresowność i wiele innych. Samo nagromadzenie dóbr i usług – jak zauważa Jan Paweł II, a czego potwierdzeniem jest współczesna rzeczywistość - nawet z korzyścią dla większości, są niewystarczające do urzeczywistnienia ludzkiego szczęścia, zaś dostęp do różnorodnych rzeczywistych dóbr i usług, jakich dostarczają przedsiębiorstwa, nie przynosi wyzwolenia spod różnych form zniewolenia. Przeciwnie, bardzo często obracają się przeciwko człowiekowi i w konsekwencji prowadzi do tego, że „obok nędzy i niedorozwoju, człowiek staje także w obliczu pewnego <nadrozwoju>, który tak samo jak niedorozwój sprzeciwia się jego dobru i prawdziwemu szczęściu” [Jan Paweł II, enc. Sollicitudo rei socialis, & 29]. Dzieje się tak, ponieważ owa sytuacja przemienia ludzi w niewolników „posiadania” i hedonistycznego zadowolenia, prowadząc w efekcie do budowania „cywilizacji spożycia”, czyli konsumizmu. Wskutek tego zaczyna dominować podejście materialistyczne do życia, przy równoczesnym „radykalnym nienasyceniu” duchowym człowieka. Dlatego też w nauczaniu Papież tak często przypominał o prymacie tego, co można określić jako bardziej „być”, aniżeli bardziej „mieć” [Por. Tamże, & 28]. Należy mieć jednak świadomość, że przyjęcie przez człowieka prymatu wartości duchowych, nieekonomicznych i oparcie na nich całego postępowania, nie może dokonać się, zdaniem Papieża, bez zmiany modelu kultury, która ma istotne znaczenie w życiu człowieka, społeczeństw i narodów [Por. Jan Paweł II, Przemówienie do przedstawicieli świata kultury w Rio de Janerio, Życie i Myśl, nr 31(1981), 1(319)].
Myśli te rozwija – w realistycznym kontekście kryzysu światowego obecny Papież Benedykt XVI. Definiuje ów kryzys nie tylko jako kryzys ekonomiczny, ale także moralny. W encyklice „Caritas in veritate” (Miłość w Prawdzie) Papież wypowiadając się z wielką troską o istocie rozwoju, zwraca uwagę, że rozwój ten jest pozytywnym faktorem, który wiele społeczeństw uwolnił z nędzy i przyniósł wielu krajom możliwość stania się skutecznymi protagonistami polityki międzynarodowej. Jednakże zarazem zaznacza, że ten sam rozwój gospodarczy (ekonomiczny) był i nadal jest naznaczony zniekształceniami i dramatycznymi problemami, które jeszcze bardziej są oczywiste w obecnej sytuacji kryzysu. Dlatego taka sytuacja, zdaniem Benedykta XVI, w sposób szczególny – bo wynikająca z faktu odpowiedzialności za człowieka i rzeczywistość, którą tworzy – stawia współczesnych ludzi wobec wyborów odnoszących się coraz bardziej do jego przeznaczenia, jest to powodowane (czy chcą tego, czy nie) niemożnością abstrahowania od swojej natury [Por. Benedykt XVI, enc. Caritas in veritate, wyd. AA, Kraków 2009, & 21]. Aktualne siły rynku, zgubne dla realnej ekonomii skutki działalności finansowej, czy wręcz spekulacyjnej, ogromne migracje, które często tylko są prowokowane, a potem niewłaściwie zarządzane, nieumiarkowane wykorzystanie zasobów ziemi – skłaniają, a nawet wzywają współczesnego człowieka do przyjęcia postawy społecznej odpowiedzialności i wynikającej z niej refleksji nad podjęciem koniecznych środków, które mają decydujący wpływ na dobro ludzkości (a nie pojedynczych osób czy grup) zarówno teraz, jak i w przyszłości.
Kryzys i jego przezwyciężenie, a także przyszłość wydają się być coraz bardziej od siebie zależne, coraz mocniej na siebie oddziaływać, a w związku z tym, wymagają podejmowania nowych wysiłków na rzecz zrozumienia oraz wypracowania nowego spojrzenia i syntezy w wymiarze humanistycznym. Innymi słowy, kryzys i jego przezwyciężenie domagają się, czy wręcz wzywają do przyjęcia nowej odpowiedzialności, do głębokiej odnowy kulturowej i odkrycia zasadniczych, prawdziwych wartości, na których można budować lepszą przyszłość. Istniejący kryzys zobowiązuje do przyjęcia nowych reguł i znalezienia nowych form zaangażowania człowieka, do korzystania z pozytywnych doświadczeń i odrzucania tych negatywnych. Tylko w ten sposób kryzys ten może stać się okazją do odkrycia i czynienia nowych przedsięwzięć. W tej perspektywie, bardziej pełnej ufności niż rezygnacji, człowiek winien z odwagą, w imię społecznej odpowiedzialności stawiać czoło obecnym trudnościom [Por. Tamże].
W podobnym tonie myśli wypowiadał się kiedyś Erich Fromm, który w swojej książce o wymownym tytule „Mieć czy być?” twierdził, że „… cechy charakterologiczne tworzone przez nasz system ekonomiczny, tzn. kreowane przez nasz sposób życia, są patogenne i dają w rezultacie chorą osobowość, a tym samym chore społeczeństwo”. Jednakże, pisze Fromm, istnieje także inny sposób rozumowania, który wychodząc z całkowicie odmiennego punktu widzenia, formułuje tezy na rzecz głębokich psychologicznych przemian w człowieku, które mogą być alternatywą dla ekonomicznej katastrofy. Przedstawiają go dwa raporty sygnowane przez Klub Rzymski, sporządzone przez D. H. Meadowsa i innych oraz M. D. Mesarovicia i E. Pestaela. Mesarović i Pestel dochodzą do konkluzji, że jedynie drastyczne, ekonomiczne zmiany na poziomie globalnym, realizowane zgodnie z jednym, ogólnym planem mogą pozwolić na „uniknięcie wielkiej, w ostatecznym rozrachunku globalnej katastrofy” [Cyt. za: E. Fromm, Mieć czy być?, wyd. Rebis, Poznań 2009, s. 21]. Ostateczny wniosek, jaki Mesarović i Pestel formułują, głosi że takie zmiany ekonomiczne możliwe będą jedynie wtedy, gdy „nastąpią fundamentalne przemiany w sferze wartości i postaw człowieka, takie jak nowa etyka i nowa postawa względem natury” [Tamże, s. 22].
Powyższy wniosek, zdaniem Fromma, potwierdza jedynie to, co inni już powiedzieli zarówno przed, jak i po publikacji wspomnianego raportu, mianowicie, że nowe społeczeństwo możliwe jest jedynie wówczas, gdy nastąpi fundamentalna przemiana struktur charakterologicznych współczesnego człowieka. Jednakże, przemiana ta może nastąpić tylko w takim stopniu, w jakim współwystępujące zmiany ekonomiczne stworzą szansę takiej przemiany, dając tym samym odwagę i wizję, która pozwoli ją urzeczywistnić [Por. Tamże, s. 23].
Sprawiedliwość - sprawnością przedsiębiorstw
Jednym z podstawowych fundamentów, który kształtuje w człowieku postawę społecznej odpowiedzialności, stanowiącej podstawę sprawnie i harmonijnie działającego przedsiębiorstwa jest sprawiedliwość. Jej głównym walorem jest bowiem kształtowanie trwałej woli oddawania tego, co innym z naszej strony się należy.
Pierwszym i podstawowym wymogiem sprawiedliwości, czyli dawaniem tego, co się komu słusznie należy zgodnie z prawem, u którego źródeł leży poszanowanie godności ludzkiej, czyli traktowanie człowieka jako przedmiotu miłości (troski), a nie jako przedmiotu użycia mającego dostarczyć określone korzyści (zysk). Na straży tego nabytego przez człowieka prawa, stoi rzeczywistość samej natury. „To co się sprzeciwia uprawnieniu przyrodzonemu, nie może przez wolę ludzką stać się sprawiedliwe, np. gdyby uchwalono ustawę, że wolno kraść” [Św. Tomasz z Akwinu, Summa Theologiae, wyd. Editiones Pauline, Milano 1988, II-II, q. 57, a. 2, ad. 2; por. R. Rogowski, Etyka marketingu- ujęcie personalistyczne, Wydawnictwo Diecezjalne Sandomierz, Tarnobrzeg 2008, s. 317-323]. Jak pokazuje rzeczywistość, człowiek, którego cechą jest naturalna skłonność do życia w społeczeństwie, potrzebuje umocnienia dzięki cnotom, spośród których najważniejsza jest sprawiedliwość jako niewzruszona i wytrwała wola oddania każdemu tego, co mu się należy – a co w praktyce okazuję się być tak trudne [Por. M. Mróz, Człowiek w dynamizmie cnoty. Aktualność aretologii św. Tomasza z Akwinu w świetle pytania o podstawy moralności chrześcijańskiej, wyd. Wyższe Seminarium Duchowne, Toruń 2001, s. 608; P. Jaroszyński, Etyka – dramat życia moralnego, [w:] M. A. Krąpiec, S. Kamiński, Z. J. Zdybicka, A. Maryniarczyk, P. Jaroszyński (red.), wyd. KUL, Lublin 2003, s. 563]. Społeczne bycie dobrym dla innych nie jest więc jakąś ornamentyką czy wyrazem wielkiego poświęcenia, lecz integralnym wymiarem każdego człowieka [Por. S. Mycek, Etyka jako odpowiedzialność. Zarys możliwości i konieczności spotkania rozumu i wiary, Wydawnictwo Diecezjalne Sandomierz, Sandomierz 2006, s. 116].
Istotną cechą sprawiedliwości jest postawa bezinteresowności i solidarności. Nieoceniona wartość tych postaw, często skażonych pragnieniem bezwzględnego posiadania (chciwością) jest pomniejszana, zniekształcana, a niekiedy ignorowana. Widać to szczególnie w dzisiejszej epoce globalizacji, w której ekonomia ulega wpływom konkurencyjnych modeli związanych z bardzo różniącymi się między sobą kulturami. Wynikające z tego zachowania ekonomiczno-przedsiębiorcze znajdują przeważnie punkt zbieżny w poszanowaniu jedynie sprawiedliwości wymiennej regulującej relacje dawania i otrzymywania między parytetowymi podmiotami [Por. Benedykt XVI, enc. Caritas in veritate, dz. cyt., &37; J. Adamczyk, Społeczna odpowiedzialność przedsiębiorstw, wyd. PWE, Warszawa 2009, s. 73]. Tymczasem, dla tej samej ekonomii rynkowej, działającego w nim przedsiębiorstwa jest w interesie – nie tylko ze względu na kontekst społeczny, ale również właśnie ze względu na splot relacji, w których się realizuje – otwarcie się na wyższe formy sprawiedliwości jakimi są bezinteresowność i solidarność. Rynek bowiem, kierujący się jedynie zasadą równowartości zamiennych dóbr (sprawiedliwością wymienną), nie jest w stanie doprowadzić do jedności społecznej, której sam potrzebuje, aby móc dobrze funkcjonować. Bez postawy bezinteresowności, bez wewnętrznej formy solidarności i wzajemnego zaufania, której są wyrazem, rynek a w nim przedsiębiorstwo nie może wypełnić swojej ekonomicznej funkcji [Por. Benedykt XVI, enc. Caritas in veritate, dz. cyt., &35; K. Kołodziejczyk, Etyka społeczna Karola Wojtyły, wyd. Adam Marszałek, Toruń 2000, s. 77]. Błędem jest więc przekonanie, że ekonomia rynku potrzebuje pewnego zakresu ubóstwa, aby mogła lepiej funkcjonować. Co więcej, rynek nie jest i nie powinien stawać się sam z siebie miejscem przemocy silniejszego nad słabym. „Społeczeństwo nie powinno się chronić przed rynkiem, tak jakby rozwój tego ostatniego pociągał za sobą unicestwienie prawdziwie ludzkich stosunków” [Benedykt XVI, enc. Caritas in veritate, dz. cyt., & 36]. Przeciwnie, interesem rynku jest powszechne stosowanie sprawiedliwości w jej różnych wymiarach (wymiennym, rozdzielczym, społecznym), a także w tym najtrudniejszym – bezinteresownym. Jednakże, zglobalizowana ekonomia rynku wydaje się uprzywilejowywać pierwszą logikę – logikę wymiany kontraktowej (sprawiedliwości wymiennej), pomimo, że bezpośrednio lub pośrednio rynek ten wykazuje, iż potrzebuje również innych logik - logiki sprawiedliwości rozdzielczej, społecznej oraz logiki bezinteresowności, czyli daru bez rekompensaty [Por. Tamże, & 37]. Życie rynku ekonomicznego wymaga więc patrzenia na niego jako rzeczywistość o wielu wymiarach: we wszystkich nich, w równej mierze i na specyficzne sposoby, powinny być obecne wspomniane aspekty, a wśród nich w sposób szczególny aspekt wzajemnego braterstwa w duchu solidarności - w imię której wszyscy czują się odpowiedzialni za wszystkich [Por. Tamże, & 38].
Jak tłumaczy Papież Benedykt XVI - odwołując się do myśli z encyklik „Centesimus annus” oraz „Sollicitudo rei socialis” Jana Pawła II - „Jeżeli wczoraj można było utrzymywać, że najpierw należy się starać o sprawiedliwość i że bezinteresowność wkroczy później jako uzupełnienie, dzisiaj trzeba powiedzieć, że bez bezinteresowności nie można realizować sprawiedliwości”. Ten fakt, wskazuje na potrzebę istnienia rynku, na którym w sposób wolny, w warunkach równych możliwości mogą prowadzić działalność przedsiębiorstwa, które realizują różne cele instytucjonalne. Obok przedsiębiorstwa prywatnego ukierunkowanego na zysk oraz różnego rodzaju przedsiębiorstw publicznych, powinny mieć możliwość zaistnienia i rozwijania się przedsiębiorstwa, które stawiają sobie cele społeczne i wzajemna pomoc. Wzajemna konfrontacja na rynku owych organizacji może przynieść pewnego rodzaju zejście się zachowań przedsiębiorczych, czyli pewnego rodzaju wrażliwość na cywilizację ekonomii [Por. Tamże; Jan Paweł II, enc. Sollicitudo rei socialis, & 38].
***
Działalność gospodarcza nie jest ani etycznie neutralna, ani ze swojej natury nieludzka czy antyspołeczna. Przeciwnie, będąc wpisana w działalność człowieka, ma w sobie szczególny charakter ludzki, który zobowiązuje go do służby na rzecz dobra wspólnego, w imię wzajemnej odpowiedzialności. Dlatego też, wielkim stojącym przed nami wyzwaniem, jakie pojawiło się wobec problematyki rozwoju w przeżywanym czasie globalizacji, i stało się jeszcze bardziej pilne z powodu obecnego kryzysu światowego - jest przekonanie o naglącej potrzebie respektowania tradycyjnych zasad etyki, wśród których szczególne miejsce zajmuje społeczna odpowiedzialność. Obecny stan rozwoju gospodarczego coraz bardziej także uświadamia, że w stosunkach rynkowych zasada sprawiedliwości, solidarności i bezinteresowności jako wyraz braterstwa, wynikające z poczucia społecznej odpowiedzialności - mogą i powinny znaleźć miejsce w obrębie naturalnej działalności przedsiębiorstw. Są to bowiem wymogi zarówno człowieka w obecnej chwili, jak też wymogi samej racji gospodarczej rynku [Por. Benedykt XVI, enc. Caritas in veritate, dz. cyt., & 36].
(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)