Skala i trwałość masowego bezrobocia w Polsce, a ostatnio jego kolejny wzrost jakoś nie budzi niepokoju w kręgach rządzących. Wskazane poprzednio manipulacje statystyczne (do których jeszcze wrócimy) są niewątpliwie przez nie inspirowane.
Świadczy to przede wszystkim o braku społecznego wychowania i moralności w tych kręgach. To nie jest tylko kwestia błędnych przekonań czy fascynacji neoliberalizmem, który pracę ludzką traktuje wyłącznie przedmiotowo. To jest świadectwo sprzeniewierzenia się społeczeństwu, jego interesom, kulturze i duchowości.
Zwłaszcza ci, którzy demonstrują podziw i przywiązanie do Jana Pawła II, powinni być postrzegani przez ogół społeczeństwa pod kątem głębokiej przepaści, jaka dzieli ich od myśli i starań Ojca Świętego. Warto więc przytoczyć kilka stwierdzeń z encykliki Laborem Exercens, chociaż jest pewne, że na wiarołomcach nie zrobi to żadnego wrażenia.
Encyklika przypomina o prawie do pracy. To prawo, mimo licznych deklaracji praw człowieka, jest w Polsce nagminnie łamane (nie dzisiaj, nie przypadkowo, lecz systematycznie i konsekwentnie). Związek między prawem do pracy a bezrobociem jest oczywisty. Masowe bezrobocie jest nagminnym łamaniem prawo do pracy.
Ojciec Święty zwraca uwagę na sprawę podstawową, którą jest właśnie „ sprawa posiadania pracy, czyli innymi słowy — sprawa odpowiedniego zatrudnienia wszystkich uzdolnionych do tego podmiotów. Przeciwieństwem właściwej i poprawnej sytuacji w tej dziedzinie jest bezrobocie, czyli brak zatrudnienia dla uzdolnionych do tego podmiotów pracy”.
Czego dowiadujemy się od agencji rządowych o prawie do pracy? Prawa pracownicze według Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej obejmują jakoby tylko zakaz pracy przymusowej, zakaz dyskryminacji w zatrudnieniu, prawo do godziwych warunków pracy, godziwego wynagrodzenia oraz równego wynagrodzenia za pracę równej wartości, prawo do organizowania się, prawo do strajku (ale nie prawa do pracy). Tymczasem w podpisanym przez Polskę Międzynarodowym Pakcie Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych zawarte jest jasne stwierdzenie: „Państwa Strony niniejszego Paktu uznają prawo do pracy, które obejmuje prawo każdego człowieka do uzyskania możliwości utrzymania się przez pracę swobodnie wybraną lub przyjętą oraz podejmą odpowiednie kroki w celu zapewnienia tego prawa” (art. 6). To prawo jest brutalnie łamane, a za tym idzie lawina konsekwencji społecznych i ekonomicznych.
Jako szczególnie godne uwagi jest stwierdzenie Jana Pawła II o integralnym związku pracy i rodziny: „Praca stanowi podstawę kształtowania życia rodzinnego, które jest naturalnym prawem i powołaniem człowieka. Te dwa kręgi wartości — jeden związany z pracą, drugi wynikający z rodzinnego charakteru życia ludzkiego — muszą łączyć się z sobą prawidłowo i wzajemnie przenikać. Praca jest poniekąd warunkiem zakładania rodziny, rodzina bowiem domaga się środków utrzymania, które w drodze zwyczajnej nabywa człowiek przez pracę. Praca i pracowitość warunkują także cały proces wychowania w rodzinie właśnie z tej racji, że każdy »staje się człowiekiem« między innymi przez pracę, a owo stawanie się człowiekiem oznacza właśnie istotny cel całego procesu wychowania. Oczywiście, że wchodzą tutaj w grę poniekąd dwa znaczenia pracy: ta, która warunkuje życie i utrzymanie rodziny - i ta, poprzez którą urzeczywistniają się cele rodziny, zwłaszcza wychowanie; tym niemniej te dwa znaczenia pracy łączą się ze sobą i dopełniają w różnych punktach”. Stwierdzenie to jest ważne dlatego, że lokuje łamanie prawa do pracy obok innych, obecnie mocno intensyfikowanych ataków na rodzinę, na jej zakładanie (brak dostępnych mieszkań dla ludzi młodych, forsowanie luźnych związków itp.),na funkcje wychowawcze rodziny (ograniczane przez państwo), a także prowadzonych z wielką ekspresją akcji medialnych dezawuujących instytucję rodziny.
Mieczysław Kabaj (ekonomista najbardziej kompetentny w Polsce w sprawach pracy i zatrudnienia) mówił niedawno, że jego rozmówcy – Japończycy nie mogli wyjść ze zdumienia, że w ciągu skróconej kadencji premiera Jerzego Buzka rząd mógł wyprodukować 1,5 miliona nowych bezrobotnych.
Przyczyny bezrobocia znamy wszyscy od dawna. Przed sześcioma lata ks. prof. Czesław Bartnik w tekście „Tragedia Polski bezrobotnej” pisał o nich następująco.”Główna przyczyna była prosta: doprowadzano do upadku niemal wszystkie przemysły, branże i zakłady gospodarcze, a z nich wysypywali się pracownicy jak mak z pękniętej makówki - dziesiątkami, setkami, tysiącami, milionami. Zabezpieczenia pracownicze, jeśli w ogóle nie zapomniano o nich, były raczej krótkoterminowe, ale i te przeważnie nie były - i nie są - przestrzegane przez nabywców owych rzeczy. I rząd ich nie kontrolował, bo według nowej ideologii nie ma prawa, albo też nie chciał wystraszyć obecnego rzekomo kapitału, choć był to raczej kapitał spekulacyjny i obcy kupowali nasze zakłady za nasze pieniądze. Trzeba pamiętać, że owa cyniczna "prywatyzacja", generująca olbrzymie bezrobocie, była od początku nakazywana z zagranicy. Jest znamienne, że Komisja Europejska zarzuca nam jeszcze w listopadzie 2003 roku, że prywatyzacji nie dokończyliśmy, czyli że nie sprzedaliśmy oligarchom europejskim całej Polski za bezcen. Jest to absolutna bezczelność i grabieżczość Zachodu”.
Ekonomia nie usprawiedliwia
Współczesna ekonomia nie może być listkiem figowym dla łamania prawa do pracy. Nie jest to zdanie przypadkowe. Chodzi o to, że bezrobocie w Polsce nie stanowi bynajmniej niezamierzonej konsekwencji polityki ekonomicznej rządów po 1989 roku. Kreacja bezrobocia była pomyślana jako jeden z głównych elementów ograniczenia „kosztów pracy”, czyli radykalnej zmiany proporcji dochodów między kapitałem i pracą (oczywiście na rzecz kapitału). To był drugi (po„prywatyzacji” majątku publicznego) czynnik podporządkowania gospodarki wielkim korporacjom finansowym i przemysłowym, a na marginesie – części „rodzimego” biznesu. A chodzi przecież o sprawą podstawową dla społeczeństwa.”Praca ludzka – pisał Ojciec Święty- stanowi klucz, i to chyba najistotniejszy klucz, do całej kwestii społecznej, jeżeli staramy się ją widzieć naprawdę pod kątem dobra człowieka”.
Ponieważ są to w ekonomii sprawy znane od dawna, trudno przyjąć, że podawane do wiadomości publicznej odwołania do ekonomii w omawianych kwestiach są stosowane w dobrej wierze. Dlaczego przemilcza się nie tylko przeciwstawne (szeroko znane) poglądy ekonomiczne o roli pracy i walki z bezrobociem, a także sukcesy polityki gospodarczej opartej na wykorzystaniu i rozwoju potencjału twórczego społeczeństw. Tylko czasem tu i ówdzie pojawiają się slogany „dowartościowujące” kapitał ludzki. Jeszcze tylko studentom wykłada się współczesne znaczenie kapitału ludzkiego.
Czy z tym cynicznym podejściem rządu do najbardziej żywotnych potrzeb ludzi pracy, do ich praw i powinności, zdołamy się uporać? „Trzeba się spieszyć, – pisał w encyklice Caritas in Veritate Benedykt XVI- gdyż zbyt wielu ludzi podlega cierpieniu i zwiększa się przepaść dzieląca rozwój jednych od zastoju, a nawet pogarszania się doli drugich. Trzeba ponadto dzieło to odpowiednio i harmonijnie przeprowadzić, aby nie naruszyć tak niezbędnej równowagi. Przeprowadzona naprędce reforma rolnictwa może nie osiągnąć swych celów; zbytni pośpiech w uprzemysłowieniu może odbić się niekorzystnie na instytucjach jeszcze koniecznych i spowodować nędzę społeczną, a cywilizację cofnąć wstecz”.
(Ciąg dalszy w następnym numerze)
(zaloguj się aby pobrać plik w formacie pdf)